Witam serdecznie czy jest ktos kto wybudowal wlasny dom na wyspach ? Nosze sie z takim zamiarem i nie wiem na ile jest to realne , jak banki zapatruja sie na kredyt na budowe domu ? Przypuszczam ze jet to tansze niz kupic w agencji tym bardziej ze pracuje w firmie ktora buduje cale osiedla wiec na robocie sie znam i wiekrzosc robot sam dam rady zrobic . Bede wdzieczny za jakiekolwiek porady .
Teraz, zważywszy na sytuację rynkową, a szczególnie kredytową zapaść będzie mozna kupić mieszkanie o wiele taniej. Ty jednak, jak mówisz, masz potencjał i doświadczenie, by chatke postawić samemu, a to niemało. Ciężko mi jest cokolwiek ci doradzić, jednak najlogiczniej na świecie będzie po prostu pójść do banku (banków) i spytać o kryteria kredytowe i inne wytyczne. Jestem przekonany, że udzielą ci takich informacji - wszak kredyt, to dla mich także zysk. To chyba dla ciebie jak na razie krok nr 1. Serdecznie pozdrawiam.
Jest specjalna instytucja ktora promuje wlasne budowanie, (pomoc w uzyskaniu kredytu itp) Jesli jest ktos zainteresowany to wysle mu adres prywatnie ( chyba ze administrator pozwoli zamiescic go na forum )
Ostatnio w UK zaobserwowalem zainteresowanie budownictwem "pasywnym" powstaja brytyjskie firmy ktore sie tym zajmuja, w Konrwali jest wybudowany dom pokazowy (okolo 460 sqm ), koszt jego ogrzania jest okolo £80( ROCZNIE).Na "GRAND DESIGNS" byl material o architektce ktora kupila dzialke za 5k( nikt nie mogl dostac tam pozwolenia na budowe). Pani ta wybudowala dom pasywny ktory nie mial ogrzewania tradycyjnego( "szczere pole" brak gazociagu itp)
Co do wybudowania wlasnego "M" w UK to najwiekszym problemem jest pozwolenie z gminy ( council), jesli sie juz ma dzialke i szczesliwie jest to dzialka budowlana. Koszty dla osoby ktora ma jakiekolwiek pojecie o "trzymaniu poziomu i pionu" sa kosztami zakupu materialow. Wybudowanie (zlozenie) "kanadyjczyka" jest bardzo latwe. W (US, Kanadzie) buduje sie w wiekszosci konstrukcje szkieletowe. Koszt takiego domku w stanie surowym zamknietym nie powinien przekroczyc 20k. Najwiekszym wiec wydatkiem jest zakup "dzialki" gdzie mozna zbudowac dom + "batalia z gmina " o pozwolenie na zbudowanie w/w. Moj kolega w Szkocji wydal kolo 80k na dostanie pozwolenia na dom obok istniejacego budynku. Dom ma byc na skarpie z widokiem na rzeke, obok jest park i miejsce "narodzin" golfa(gry ). Kolega myslal ze zarobi na tym ale przyszedl kryzys i nic sie tam nie dzieje.
Zastanawia mnie po co są normy i prawo budowlane, skoro aby wybudować dom wystarczy mieć jako takie pojęcie o "trzymaniu pionu i poziomu". Po wizycie w pubie takie umiejętności przydadzą się jak znalazł. Coraz częściej przekonuję się, że chytry traci 2 razy. Ci klienci, którym szkoda było opłacić architekta, którego obowiązki pełnił wykonawca, kończą albo z koczkodanami, albo płacą po kilka razy za naprawę błędnych rozwiązań.