gdy przyjechalem do londynu nawet przez mysl i nie przeszlo, ze spotakam kobiete "buildera".
pracowalismy w malej miescinie o nazwie maidstone. i tam wlasnie ja zobaczylem... jak z gracja porusza sie po drabinie, z jakim wdziekiem kladzie papier. KOBIETA BUDOWLANIEC!! jeszcze zeby umiala gotowac (co nie jest wykluczone ) zenie sie od razu :) a tak na powaznie, byla bardzo dobrym dekoratorem. a co dziwniejsze rodowita angielka (ktore zazwyczaj kojaza sie nam z delikatnymi bladyneczkami, ktore od pedzla (bez skojazen) dostaly by goraczki albo wysypki. pozdrawiam
Widywało się kobiety na budowach. Przeważnie pracowały jako dekoratorki, nieraz sprzątały, chociaż niewykluczone, że są operatorami ciężkiego sprzętu (takoż, bez skojarzeń):)
W dobie PRL, w latach 50. było "na tapecie" hasło: KOBIETY NA TRAKTORY. Jak widać - Brytyjczycy, póki co do wyższych form nie dojrzeli.:)
Pozdrawiam serdecznie
Moja zona pracowala w mojej firmie 2 lata bezposrednio na budowie. Do teraz zreszta od czasu do czasu pracujemy razem. I nigdy z nikim lepiej mi sie nie pracowalo. Jest dobra tam, gdzie trzeba precyzji. Rewelacyjnie docina plytki, gdy kladziemy lazienki, wymiary zgadzaja sie co do milimetra, a kazdy, kto to robil, wie, ze to nie jest takie proste.
Ale przede wszystkim zawsze sie angazowala w kazde zajecie budowlane, i gdy trzeba bylo rozwiazac jakis problem, to wpadala na pomysly godne doswiadczonych budowalncow;)
A w dodatku, jak Ona gotuje...:)