Kazda metoda wyceny jest dobra pod warunkiem,ze obydwie strony odpowiednio sie zapezpiecza na wypadek niespodziewanych reakcji strony drugiej.
Zajmuje sie kontaktami z klientem jak i wycena zlecen od 10lat z czego 7 w Londynie. Bywalo roznie, natomiast obecnie opierajac sie na wlasnym doswiadczeniu zlecenia pozyskiwane dla swojej firmy opieram wylacznie na pisemnej, szczegolowej wycenie po owczesnej wizycie w nieruchomosci, ktora jest przedmiotem zlecenia.
Nigdy nie wyceniam przez telefon!
Nigdy nie podaje ceny na miejscu ( to jest wazne mozesz "chlapnac" kwote, z ktorej juz za 10min bys sie wycofal.
Nie daj sie uwiesc opowiastom klienta o tym, ile to on ma pracy dla ciebie jesli tylko dasz mu dobra cene. To tak zwane "mamienie" koncentruj sie wylacznie wokol pracy, o ktorej wycene zostales poproszony.
Jako administrator portalu bede staral sie dzielic wiedza oraz wlasnym doswiadczeniem z innymi. Zapraszam do zywiolowej oraz merytorycznej dyskuzji na naszym forum.
Bardzo ciekawy temat musze przyznac.Ja preferuje wycene za calosc prac,jest to bardziej motywujace.Klient wtedy nie patrzy na rece jest spokoj.Co do ciapkow to raczej omijam z daleka.Wole sobie wtedy urlop wziasc.Nie zebym byl uprzedony ale nielubie walczyc o "miedz".Z Hindusami mozna robic niezle interesy ale trzeba grac po ich-niemu a mi szkoda czasu i nerw...Co do wycen i obetnic klientow mam podzielone zdania.Tak jak kolega szewcu uwazam ze podajac cene klientowi przez telefon musimy sie liczyc z tym iz tracimy klienta w 90%.Zas podanie ceny na miejscu(i tu kolege poprawie ->)przy pierwszym spotkaniu z klientem moze okazac sie ze jeszcze do tego doplacimy,no ale o tym zjawisku kolega juz wspomnial wczesniej.Jednak co do "mamienia" nas przez klientow mam swoja regolke :"Dajesz orzeszki,dostajesz malpki"...Pozdrawiam Kris
Pułapki czyhają na każdym kroku - biznes wszak to nie bezkrwawe łowy fotografów. Klient często będzie miał asa w rękawie w postaci (czasem rzekomych) regulacji prawnych o stanie procentowym wykonanych robót, czy też mniej odpornego będzie próbował zastraszyć, omamić itd - wszystkie te wybiegi + nieskończenie wiele innych maja na celu jedno - nieuiszczenie zapłaty za usługę. Tobie zawsze powiedzą "no win - no fee", jednakowoż ty musisz tę zasadę zaadaptować, bo nie ma ona godzić w ciebie jeno. Wracając do wątku głównego, to wydaje mi się, że nie ma tu ścisłej reguły- jak nie ma jej w całej ekonomii. Jeśliby takowa istniała, to nie byłoby państw biednych i bogatych, czy zarabiających ponad stan i zrobionych w jajo.
Pozdrawiam serdecznie
zgadzam sie z kris-vfr najlepiej za calosc wtedy masz spokojno glowe ja przewaznie zgadzam sie za calosc i wtedy wiem na czym stoje,najlepiej jest zobaczyc robote i na miejscu omawiac cene co klijent chce a co ja chcem w kieszen.
Jak widać każdy ma inną metode i dobrze. Ja nigdy na miejscu o cenie nie chcę rozmawiać, dawniej zdarzało mi się "coś palnąć" z czego za 1h już chetnie bym się wycofał po przeanalizowaniu pracy dokładniej. Trzeba pamiętać,że klient najprawdopodobniej rozmawia rownolegle z kilkoma firmami, wiec jego wiedza w zakresie swojego zlecenia może być już całkiem niezla.
Uważam, że 60% sukcesu jesli nie więcej na spotkaniu z klientem to pierwsze wrażenie, profesjonalność.
Jeśli klient ma nasz kontakt z polecenia to można sobie pozwolić na więcej luzu jest spora szansa,że już nas wybrał a spotkanie jest formalnością.
mam prosbe i pytanie - czy istnieją jakies materialy książki lub opracowania które ułatwiaja wycenić inwestycje ??????????????????????????????????????????????????????????????
do Ar 22246. - Oczywiscie , ze sa. Podobnie jak w Polsce, mozesz zakupic programy do wycen i opracowania dotyczace wyceny robot. Niestety dla laika, moze to byc bardzo pracochlonna i zmudna praca. Musisz miec doskonala wiedze odnosnie prac jakie maja zostac wykonane, zasad wyceny i przedmiaru robot. Im wiecej wiesz tym jestes madrzejszy w swojej wycenie i masz wieksza szanse na to ze cena jest odpowiednio wyliczona. W zaleznosci w jakiej branzy pracujesz musisz sobei sam poszukac www.google.co.uk. Jesli jestes malarzem to nie oplaca sie tego kupowac bo nie kosztuje to 50 F tylko znacznie wiecej. A jelsi oferujesz usugi to chyba juz wiesz co ile moze kosztowac z wlasnego doswiadczenia.
Odnosnie wyceniania prac. To pewnie koledzy zapomnieli dodac, ze wszyskto zalezy od wielkosci projektu. Robote za 5 tys mozna wycenic nawet na miejscu, robote za milion juz niestety nie.
W przypadku klientow prywatnych zawsze warto poprosic o liste rzeczy ktore chca zrobic. Zeby potem sie nie okazalo , ze kolega byl tanszy lub drozszy i niewiadomo dlaczego. Dodatkowo obowiazkowo jest miec rysunki techniczne wykonane w skali przez dobrego architekta. Wtedy jest o wiele latwiej.
Ja osobiscie nigdy nie daje dokaldniej wyeceny na pierwszym meetingu jesli klient nie jest przekonanwy na 100% co chce i czy w ogole chce. Moge mu wykalkulowac i napisac mniej wiecej i okreslic budzet. Jelsi klient jest zainteresowany, wtedy moge popracowac na dokladniejsza wycena prac.(kilka godzin lub nawet dni pracy)
(Mialaem taka komiczna sytuacje, kiedy pojechalem do klientki, wszytko mialo byc high quality, dom 6 pokoi, caly zagrzybiony itd, tapety do zerwania, mostwo pracy- jednym slowem. kobieta sie oburzyla na moja cene, mowiac, ze ktos jej to wszytko zorbi za 2000 F z materialem :))-powiedzialem jej - good luck.(Byla na tyle wredna, ze dodala jeszcze ze jestem rasista, ze tyle chce za swoja prace. Brak slow).
Dlatego nigdy nigdzie nie jade dopoki, nie wypytam o wszytko klienta przez telefon!
jako kamyk do tego ogródka dodam swoje spostrzeżenie jak to oceniają klienci.
"Kochany tak drogo ? Albo, tyle dniówek ? " Lecz kiedy przychodzi do wykonawstwa i stos gruzu rośnie przed domem, a wymiany wymagają kolejne rzeczy ( remontuję łazienki - stąd przykłady ), to acz powoli - zaczynają doceniać ogrom pracy i w końcu zgadzają się, że efekt końcowy wart był tej ceny.
Nigdy nie podaje ceny na spotkaniu,nawet jak wiem jaka bedzie-nawet za cos co warte jest 500,
wlasnie po to zeby nie zalowac po 1h.
Nigdy nie zgadzam sie na robote za calosc(nie liczac drobnostek)-nie ma specyfikacji to sam pisze mozliwie najdokladniejsza-dawno temu myslalem ze to najlepsza opcja,ale pozniej wychodzi ze cos klient odejmie a cos doda i przawie zawsze pojawia sie problem ze to co wypadlo takie tanie a to co doszlo takie drogie.
Nigdy nie podaje ceny przez telefon,czy osobiscie-wszystko wypisane,oddzielnie wycenione.
Najlepiej na email(juz chyba wszyscy maja??) ,jak nie pisemnnie.
Wszystkie powyzsze "nigdy" wyszly w wyniku kilkukrotnych mniejszych lub wiekszych nieporozumien.Zawsze niesmacznych.