|
Wciąż – w porównaniu z latami wcześniejszymi – mało stabilna, nadszarpnięta przez kryzys sytuacja rynkowa wymusza na kontraktorach poszukiwanie coraz to nowych rozwiązań. Kryzys dotknął zarówno małych, jak i dużych, choć z pewnością tych drugich o wiele mocniej. Jakby tego było mało, od pewnego czasu rysuje się brytyjskim na rynku budowlanym wyraźny trend – wielcy deweloperzy przenoszą się do strefy mniejszych kontraktów, będących kiedyś domeną małych i średnich firm (SME). W basenie dotychczas przeznaczonym dla płotek zaczęły pojawiać się grube sumy i szczupaki. Co z tego może wyniknąć?
Czy przesunięcie się wielkich graczy do strefy kontraktów za o wiele mniejsze pieniądze traktowane jest jako ostatnia deska ratunku? Raczej nie, choć oczywiście jest to pomysł na zachowanie kontynuacji kontraktowej. Niemniej, w strategii takich firm jak np. Skanska przejście do mniejszych zleceń to otwarcie się na nowego klienta, jak również zabezpieczenie na przyszłość. Szefowie Skanska wcale nie zamierzają porzucać wielkich kontraktów, a „tańsza półka” to dla nich forma balansu na rynku. W przyszłości zamierzają kontynuować obie drogi.
Zresztą, na mniejsze wody wyprawił się również Lend Lease i wielu innych – używając angielskiej dialektyki - „dużych chłopców”. Bo przecież w tym małym basenie te ryby czują się wyśmienicie. Klient chętnie zgodzi się, by zlecenie zostało wykonane przez znaną, solidną firmę z reputacją.
Eksperci branżowi twierdzą, że zjawisko jest dla klienta bardzo korzystne, bo już teraz wielkie firmy wykonujące małe kontrakty muszą być wobec siebie konkurencyjne. A im więcej ich będzie - tym dla klienta lepiej.
Ciemną stroną zjawiska jest położenie SME, bo teraz ktoś wszedł na ich podwórko, a konkurencji za bardzo nie ma mowy. Mniejsze i średnie firmy walczą dzielnie na niełatwym, rynku budowlanym, pokonując kryzys i jego następstwa już 2 lata. Teraz, niewątpliwie będzie im trudniej. Co mogą zrobić? Brain Berry z Federation of Master Builders ma dla nich radę: - Konkurowanie SME z „dużymi chłopcami” jest bardzo trudne i wielu naszych członków się z tym zmaga. Decyzja branżowych gigantów o wejściu na rynek zarezerwowany dotychczas dla SME powoduje, że rynek ten staje się bardzo zatłoczony. Moja rada dla SME to albo stworzenie konsorcjów lub znalezienie niszy rynkowej, na której da się zaznaczyć swoje położenie.
Czy jednak te – zdawałoby się – proste rozwiązania uda się wcielić w życie? Na pewno nie będzie łatwo. Nawet jeśli uda się stworzyć konsorcjum paru małych firm, to czy będzie ono realną przeciwwagą dla powszechnie znanych gigantów?
Ale nie należy też panikować, wszak rynek nie raz pokazał, że często wbrew prawom ekonomii żyje własnym życiem. Źródło: Building, building.co.uk
|