|
Je¶li pokusiliby¶my siê o znalezienie s³owa-klucza, okre¶lenia które utrwalone jest w ¶wiadomo¶ci przeciêtnego Brytyjczyka, gdy ten pomy¶li o nas Polakach, to z pewno¶ci± bêdzie to obecnie „Polish builder”. Có¿, starsze pokolenie Wyspiarzy podziwia³o przed laty polsk± waleczno¶æ, a zw³aszcza udzia³ naszych asów przestworzy w bitwie o Angliê, niemniej m³odsi do historii zbytnio siê nie garn±, a dla nich najwa¿niejsze jest to co tu i teraz. A builder jaki jest – ka¿dy widzi.
Polska przygoda z brytyjsk± budowlank± datuje siê na pewno na wiele lat przed akcesem unijnym, ale w³a¶nie po nim zjawisko zaczê³o byæ szerzej postrzegane przez gospodarzy. Powód jest oczywisty – te parê lat temu Polacy zaczêli na Wyspy przyje¿d¿aæ bardziej licznie ni¿ przedtem, zami³owanie do budowlanki pozosta³o, tote¿ i nie usz³o to uwagi gospodarzy.
Przez lata polski budowlaniec okrzep³, „zmê¿nia³” i ca³y czas cieszy siê dobra reputacj±. Na pocz±tku drogi na pewno kojarzono go jako tego tañszego, zreszt± niektórym brytyjskim klientom zosta³o to do dzi¶. Polish builder by³ jednak naprawdê tañszy ¶wie¿o po wej¶ciu Polski do Unii. Potem, w toku rynkowej ewolucji za³o¿y³ firmê i ju¿ nie móg³ byæ taki tani. Co wiêcej, inni przybywaj±cy z do UK Polacy byli ju¿ te¿ ¶wiadomi, ¿e niska cena za us³ugi nie zawsze siê op³aca.
Ale, pieni±dze choæ wa¿ne, okazuj± siê niekoniecznie najwa¿niejsze. Solidno¶æ, rzetelno¶æ, punktualno¶æ i multizadaniowo¶æ – te cechy sprawiaj±, ¿e Brytyjczycy chêtnie zatrudniaj± u siebie polskich budowlañców.
W artykule What your Polish Builder really thinks about you, zamieszczonym w dodatku to ¶rodowego Times’a autorka ¿artobliwie porównuje ekspansjê polskich budowlañców do ekspansji szarej wiewiórki, która to z powodzeniem wyrugowa³a wystêpuj±c± na Wyspach rud± wiewiórkê pospolita. Có¿, takich proporcji pomiêdzy polskimi a brytyjskimi budowlañcami jeszcze nie ma, acz trzymaj±c siê „wiewiórczej” dialektyki - Polak na pewno nie jest szaraczkiem.
Polish builder rozwin±³ skrzyd³a, a jako ¿e brytyjskie realia ju¿ pozna³, czuje siê tu coraz pewniej. To nie te czasy, ¿e bierze siê robotê jak popadnie – mówi± znajomi polscy budowlañcy. Podkre¶laj±, ¿e na pewnym etapie rozwoju firmy nie nale¿y wdawaæ siê w drobnicê, trzeba budowaæ reputacjê. Mo¿na wybrzydzaæ w ofertach, a nawet wypada. Nale¿y siê ceniæ, ale te¿ i pracowaæ rzetelnie.
Bo przecie¿, skoro na has³o „Polish Builder” Brytyjczykowi zapala siê w g³owie lampka, to tako¿ zapali siê Polakowi na has³o „British client”. I co ciekawe, polskie opinie na temat Brytyjczyków s± zbie¿ne niezale¿nie (w zasadzie) od profesji oceniaj±cego. Co my¶li Polish builder? Uwa¿a swoich brytyjskich klientów za ludzi uprzejmych, sk³onnych do kompromisu, tolerancyjnych, ale równie¿ naiwnych i ba³aganiarskich. W ca³o¶ci, jednak obraz jest pozytywny i Polacy chwal± sobie relacje z gospodarzami. Zreszt±, co tu ukrywaæ poziom prowadzenia biznesu i relacji z biznesem zwi±zanych ma na Wyspach o wiele d³u¿sz± historiê ni¿ w Polsce. Ta biznesowa kultura imponuje Polskim budowlañcom.
A co im nie imponuje? O ataki pustego ¶miechu przyprawiaj± (nie tylko budowlañców) niektóre rozwi±zania konstrukcyjne. Ale có¿, przecie¿ w koñcu jeste¶my tu na „wystêpach go¶cinnych” i to nawet w przypadku gdy na powrót do Polski siê nie zdecydujemy.
Przez te parê lat uda³o nam siê wypracowaæ w Wielki Brytanii reputacjê dobrych specjalistów od budowlanki. Zwa¿ywszy na krótka cezurê czasow±, na pewno nale¿y uznaæ to za sukces. Pytanie brzmi: czy w innych, bardziej zaawansowanych dziedzinach tak¿e staniemy siê specami? Czy za parê lat bêdzie g³o¶no o polskich informatykach, in¿ynierach, czy lekarzach?
Ale przecie¿ nie od razu Rzym, hm… to jest Londyn zbudowano.
|