|
Opublikowany niedawno raport firmy doradczej Deloitte, zatytułowany Europejskie Potęgi Budowlane 2010 pokazuje, że polski rynek budowlany zdominowały koncerny z Europy. Polski rynek zdominowany jest przez koncerny z Hiszpanii (Ferrovial, Acciona, ACS) i Francji (Vinci), jednak prym wiedzie austriacki koncern Strabag (z 5,4 mld zł przychodów).
Autorzy raportu idą dalej - analizując także obecną sytuację na rynku usług budowlanych i wyzwania związane ze zmieniającą się sytuacją gospodarczą. Ich zdaniem, wiele europejskich firm budowlanych wcześnie zauważyło, że tradycyjne modele biznesowe przestają się sprawdzać i narażają firmy na duże ryzyko w okresie dekoniunktury.
Są to działania oparte przede wszystkim na prowadzeniu prac budowlanych w kraju dla sektora publicznego lub dla inwestorów prywatnych. Część przedsiębiorstw zdążyła już pomyślnie wdrożyć strategie dywersyfikacji działalności ograniczające uzależnienie działalności od rynków tradycyjnych.
Niemniej, europejskie firmy budowlane poszukują możliwości rozwoju za granicą. Przedsiębiorstwa ujęte w zestawieniu są obecne na wszystkich pięciu kontynentach, a 49 proc. ich przychodów pochodzi ze źródeł zlokalizowanych poza granicami rodzimego kraju.
Wracając do raportu, to znajdziemy tam polonicum - na 75 miejscu setce największych przedsiębiorstw budowlanych znajduje się Polimex-Mostostal (984 mln euro), a na 85. Budimex (813 mln). Wyższa jest pozycja Polimeksu Mostostalu pod względem kapitalizacji rynkowej - bo 44. Można mówić, że to niezbyt zaszczytne pozycje, ale przecież jeśli chodzi o większe budowlane koncerny, to jeszcze nie mamy co się równać z europejskimi kolegami. Nie należy od razu chcieć wszystkiego.
Abstrahując jednak od cyfr można się zastanowić nad pewnym curiosum: otóż, w rodzimym kraju budują europejskie koncerny, a polscy budowlańcy bardzo dobrze znani są… za granicą. No, przynajmniej jeśli chodzi o
Wielką Brytanię to nie mamy co do tego wątpliwości. A może to tylko pozorne curiosum? Może właśnie dlatego, że z kraju odpłynęli fachowcy budują u nas firmy niekrajowe? Zresztą, to nie takie znowu proste, bo przecież w firmach tych na pewno zatrudnieni są Polacy. Niemniej sytuacja, jako całość wygląda dość groteskowo.
Chociaż i tu można się kłócić o ową „groteskowość”, wszak taka sytuacja na rynku europejskim nie powinna zaskakiwać. W krajach Unii nie tylko kontrakty, ale często i finansjera znajdują się w „obcych” rękach. Szwedzka Skanska z powodzeniem budować będzie brytyjskie stadiony, zaś Polak otworzy sobie na Wyspach konto np. w Bank of Scotland.
Nie dziwi nic i chyba nie powinno. Oby tylko udawało się ominąć sytuacje jak jeszcze dyskutowana sprawa chińskich kontraktorów z COVEC.
Artur Wielgus Źródło: wnp.pl
|