Artykuły Forum Firmy  
 
 
Szukaj:
 
 
Reklama
Panel użytkownika
Login: 
Hasło: 

  •  nie posiadasz jeszcze konta ?
Najczęściej czytane artykuły
Aktualności
Biznes
Sonda
Jaki zawód wykonujesz?
 
Dekorator
Stolarz
Murarz
Hydraulik
Plytkarz/Glazurnik
Elektryk
Pomocnik
Kierowca
Operator maszyn
Architekt
Kierownik budowy
Dyrektor
inny
Artykuł

Portale społecznościowe – broń obosieczna


aktualizacja
 
Zrzeszają, buntują, sprzedają, czyhają

Pierwotnie portale i media społecznościowe miały z założenia służyć rozrywce zarejestrowanych tam osób. Czy to nie fajnie znaleźć kolegę na Facebooku lub NK? Mnożna poplotkować, powspominać, czy choćby pooglądać zdjęcia tych, których się zna, a z którymi kontakt bywa naderwany. Jednak funkcja stricte zabawowo-rozrywkowa mediów społecznościowych choć, oczywiście nie zniknęła to błyskawicznie ewoluowała i to w paru kierunkach. Teraz takie serwisy i oczywiście cała Sieć w ogóle, to narzędzie, a nawet machina nie służąca li tylko rozrywce. To wzburzona rzeka powiązań działań czy to politycznych, czy protestacyjnych z biznesem reklamą i czym tam jeszcze. Niemniej, by nie mącić zbytnio w głowach należy rzecz rozpatrzeć bardziej drobiazgowo.

O tym, że w serwisach społecznościowych drzemie siła do organizowani jakichkolwiek zgromadzeń czy demonstracji nie trzeba nikogo przekonywać. Przykładów dostarcza codzienność: a to demonstranci przeciw sfałszowanym w Rosji wyborom skrzykują się przez Facebooka, czy też głośny casus Molly Katchpole – Amerykanki nie chcącej zapłacić bankowi 5 dolarów za kartę kredytową i jej dalsza, poparta przez 300 tys. osób kampania i triumf. Będzie tu więc miejsce i na walkę polityczną, i na wojnę wypowiedzianą korporacjom i generalnie na każdy możliwy protest. Życie pokazuje, że organizacja przez Sieć przebiega sprawnie i dynamicznie. Ludzie mobilizują się szybko, ale znawcy tematu podkreślają, że zapał choć prędki równie prędko gaśnie, toteż szersza mobilizacja przez Sieć nie jest możliwa. Po prostu szybko wyczerpuje się zestaw idei wśród ludzi, którzy znają się często tylko z Internetu. Ale oczywiście nie należy lekceważyć mediów społecznościowych jako narzędzi do podejmowania działań.

Doskonale wiedzą o tym również korporacje. Przecież portale społecznościowe, czy serwisy medialne to doskonałe miejsca na reklamę, a więc narzędzia do zarabiania pieniędzy. Zwłaszcza, że często reklama zamieszczona w ten sposób będzie niewspółmiernie tańsza od „tradycyjnej”. Duże rekiny wiedzą, że okazji nie można przespać, a nawet należy wyciągnąć rękę do użytkownika. Przykładów tu nie brak: Lego pozwala użytkownikom na projektowanie klocków, George Lucas jest jak najbardziej otwarty na amatorskie „dokrętki” Gwiezdnych Wojen z zaznaczeniem, że prawa autorskie należą się jemu. Na dość ciekawy pomysł wpadli spece z Heinekena, otóż użytkownik dostaje otwieracz z Bluetoothem sprzężony z Facebookiem, a po otwarciu butelki na koncie użytkownika pojawia się informacja, że rozpoczęła się impreza. Ten, kto wyprawi największą imprezę dostaje skrzynkę piwa.

 

 

Co do niektórych wskaźników – wydawałoby się – świadczących o skuteczności społecznościowego marketingu zdania ekspertów są podzielone. Bo, czy to że miliony użytkowników Facebooka kliknie w „lubię to” na stronie Starbucksa znaczyć musi, że wydali oni w kawiarni więcej pieniędzy? Znaczy to tylko, że kliknęli.

Jak widać te media to broń obosieczna uderzająca zarówno użytkowników, jak i firmy. Jeśli dołożymy do tego takie serwisy jak Google to powiązania te będą jeszcze bardziej pokrętne. Choć tu spece uczulają, widząc w Google molocha, potentata dysponującego zestawem narzędzi jak YouTube, Motorola, Android., czy  GoogleWallet – serwis płatności, który włodarze mogą śledzić. I tu już przestaje być zabawnie.
Zresztą serwisy takie jak Facebook od dawna krytykowane są za to, że podają ludzi, ich dane „na tacy”. – Rejestrując się na Facebooku robisz prezent służbom specjalnym – mówił Julian Assange, szef WikiLeaks, a komu jak komu, ale jemu w tych sprawach wierzyć należy.

Jeżeli nawet pominiemy ten aspekt, godząc się na to że w Sieci – siłą rzeczy – nikt nie pozostaje anonimowy, to całe implikacje związane z biznesem, handlem, polityką itd. pozostają otwarte. Jesteśmy w Sieci, która ewoluuje, a każdy czy to firma, czy prosty użytkownik chce jakiegoś kawałka tortu i niemożliwe, by nie wchodzić sobie w drogę.

Czyje będzie na wierzchu – tego nie wiadomo. Tym bardziej, że liderzy w Internecie tasują się strasznie szybko.

 

Artur Wielgus


 
Poleć znajomemu
 
Autor
E-mail znajomego
Podobne artykuły
Miasto pod specjalnym nadzorem 18.05.2012
Kitchen extension: koszty, co warto wiedzieć? 18.05.2012
Klawy Boris 16.05.2012
Kupić dom 2012 11.05.2012
Polskie firmy, światowy rynek 10.05.2012
Jak bezpiecznie dzielić dokumenty na „chmurze”? 04.05.2012
 
 
Skomentuj
 
Autor
E-mail
Treść
Portal buduj.co.uk nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
buduj.co.uk © All rights reserved   tworzenie stron www