|
Kraj kontrastów i paradoksów, od potężnych fabryk Północy, gdzie m.in. powstają auta klasy Ferrari, Lamborghini czy Maserati, stolica mody – Mediolan, poprzez Centrum - wyrafinowaną Toskanię i wyluzowanie Lacjum , poniżej którego zaczyna się inny świat: il Sud (Południe), gdzie wciąż rzadzą odwieczne niepisane zasady, gdzie pod palącym słońcem dojrzewają na gigantycznych plantacjach oliwki, pomarańcze, pomidory... Gdzie każdy region ma swoją mafię – prócz tej najbardziej znanej sycylijskiej Cosa Nostra, są też ‘ndrangheta kalabryjska, Sacra Corona Unita w Apulii oraz Camorra w Neapolu/Kampanii.
Włosi to historyczna mieszanka wielu nacji i ras, jakie od czasów Imperium Rzymskiego osiedliły się na półwyspie. To naród indywidualistów, ludzi pełnych fantazji, odkrywców , artystów i także wspanialych rzemieślników. Życie we Włoszech jest specyficzne, mentalność włoska też, wie to każdy kto tam dłużej pomieszkał – wielu spraw po prostu nie da sie wytłumaczyć niewtajemniczonym... tym bardziej w jednym artykule.
Chcę za to opisać dosyć ciekawy branżowy aspekt tej mentalności : zemsta pracowników budowlanych za złe (w ich odczuciu) traktowanie przez klienta. Budowa i remonty w Rzymie to nie składanie brytyjskich domków z dziwnych elementów - we Włoszech to wciąz cement, cegły, zaprawa, tynk , wylewka, prawie wszędzie płytki lub płyty z marmuru czy granitu na podłodze, rzadziej parkiet. Dużo pracy by coś zrobić, demolka i skuwanie np. wylewki spod ceramiki do szybkich i przyjemnych tez nie należy.
Do rzeczy: mieszkałem kilka lat w Rzymie, i oczywiście nie obyło się bez budowy ( były to remonty); miałem tam okazję stykać się z wieloma murarzami z róznych części środkowej i południowej Italii. Tradycją jest że muratore ma swojego pomocnika (manovale), którego głównym zadaniem jest mieszanie i noszenia zaprawy. Czas pracy, a zwłaszcza pausa pranzo czyli przerwa obiadowa to także okazja do opowieści.
Od kilkunastu murarzy usłyszałem podobne historie, więc nie jest to raczej wybryk pojedyńczego odkrywcy: nieraz w trakcie trwania remontu, klient lub klientka zaczynają w bezczelny sposób domagać sie wykonania w tej cenie prac, jakie nie były jasno ustalone wcześniej; to niestety bardzo popularne we Wloszech. Inny sposób nieuczciwego klienta to dogadanie się na najpierw niezbyt wysoką jakość malowania (np przygotowania ścian jako tako papierem ściernym) – potem zaś tenże klient z lampą halogenową wytyka rysy na ścianie, twierdząc, że za taką pracę on nie może tyle zapłacić.
Murarze – starzy wyjadacze, kiedy w trakcie dłuższych robót zorientowali się na jaki typ klienta popadli, zwykle nie mogli sobie pozwolić na zabranie narzędzi i wyjście – rozliczenia robi się przy zdaniu pracy, sądy włoskie to wiele lat procesów bez końca i trybunal nie jest dla rzemieslnika inteligentną alternatywą. Ale są inne sposoby satysfakcji.
Najczęsciej słyszałem o zamurowaniu w ścianach lub pod podłogą jajka lub kilku jajek. Różnica w ilości zależy od filozofii mściciela: po jakimś czasie smród z jednego jajka będzie odczuwalny, ale przy wietrzeniu czy odświeżaczu powietrza cześć osób przywyknie i będzie tym smrodkiem oddychać bardzo, bardzo długo, ku wielkiej radości mego rozmówcy. Wstawienie w pomieszczeniu 3-4 jajek powoduje z kolei tak mocny fetor, iż konieczne staje się doszczętne skucie scian i podłóg (ofiara zemsty murarza nie wie przecież które jajko jest już ostatnie). Smród zostaje pokonany za cenę kompletnej demolki i ponownego wykonania prac remontowych.
Odmianą tej techniki jest zamurowanie w ścianie zdechłego szczura lub czegoś podobnego (zaznaczam, że typowa sciana w Rzymie to pojedyńczy lub podwójny rząd cegiel niewypełnionych, do środka których łatwo jakąś niespodziankę wepchnąć). Jeden raz usłyszałem o zamurowaniu pod podłogą zdechłego kota...
Inną ciekawą, choć wymagającą trochę samozaparcia/pracy społecznej jest pomalowanie ścian lub sufitów wodą z odpowiednim preparatem – tę technikę zastosowało paru moich rozmówców w momencie gdy już całkiem poszli na udry z klientem i mieli opuszczać robotę przed jej ukończeniem. Nie pamiętam jaka było oficjalne zastosowanie tego preparatu – ale dla murarza- mściciela ważne było, ze po pomalowaniu tą bezbarwną substancją ścian wszelka potem nakładana farba odparzała się, robiły się bąble, koniec końców konieczne było głębokie darcie ścian papierem ściernym, wyprowadzanie ich od nowa i dopiero wtedy można było znowu malować.
Przytoczone historie to przypadki rzadkie i ekstremalne ; nie chciałbym by ktoś pomyślał, że to norma w Italii. Budowlańcy jacy mi o nich opowiadali głeboko wierzyli, że zostali pokrzywdzeni i że postąpili słusznie, nie mogąc inaczej uzyskać sprawiedliwości ani też pełnej zapłaty za wykonane zlecenie.
Ciekaw jestem, czy podobne rzeczy działy się w UK? A w Polsce? Czy ktos slyszał o tego typu przypadkach?
Mariusz Galant
|