|
Parę tygodni temu czasopismo Building opublikowało dość kompletne zestawienie przeciętnych zarobków managerskich w branży budowlanej w 2010 roku. Ranking obejmuje 7 pozycji, niemniej w rzeczywistości występuje tu więcej profesji, bo np. manager projektu i manager kontraktu ujęci są w jednej tabeli, a zarabiają delikatnie inaczej. Podobnie jest z szerokim pojęciem engineer.
Kto zatem zarabiał najlepiej? Kosztorysant czyli estimator. Wg wyliczeń podanych w czasopiśmie w Londynie kosztorysant zarabia £52 000, zaś średnia pensja w tym fachu to £45 864. Jam widać rozbieżność nie jest zbyt wielka.
Podobnie zarabiają planiści i QS (quantity surveyor, czyli rozliczeniowiec) jednak tylko w stolicy - £48 000, ale już w rejonach południowo zachodnich QS zarabia £43 000 a planista o 3 000 mniej.
Wiemy, ze engineer to niekoniecznie polski inżynier, niemniej ujęty w zestawieniu engineer zarabia £42 000 w Londynie. Zresztą obserwując całe zestawienie widać, że właśnie w Londynie zarabia się najwięcej.
Okazuje się, że dobrze zarobić można na… kupowaniu. Buyer, czyli osoba zajmująca się kupowaniem i zaopatrywaniem firmy to pensja rzędu £45 000 w stolicy, ale już w Szkocji o 10 000 mniej.
Nieco niżej plasują się managerowie budów i agenci budowlani – odpowiednio £37 000 i £30 000.
Patrząc na poszczególne słupki kolejnych zestawień widach, że chociaż Londyn zawsze jest na czele to rozbieżności między regionami nie są zbyt duże, no może poza wspomnianymi dziesięcioma tysiącami. Fakt, że np. £3 000 funtów to spora kwota, ale biorąc pod uwagę, że chodzi tu o wypłatę w skali roku, ten próg nie będzie pewnie silnie odczuwany.
Cóż… Zestawienia po raz kolejny dowodzą, że Londyn to wielki plac budowy.
Artur Wielgus Źródło: Building
|