|
Na pewno dla Polaków mieszkających w Londynie brak tramwajów w tym mieście – wyłączając dzielnicę Croydon – będzie zjawiskiem dość dziwnym. Wszak w Polsce „pociągi miejskie” to wizytówka nie tylko metropolii. Ba! Obecność tramwajów w danym mieście to nawet forma nobilitacji dla miejscowości. „Tramwaje u was są?”. „Nie…” „No, to nie mamy o czym gadać” – taki mniej więcej dialog mógłby się z pewnością odbyć choćby podczas spotkania ludzi z różnych krańców Polski, przy czym osobnik z miasta „tramwajowego” mógłby się pysznić tym, że właśnie jego miasto jest „lepsze”, bo tramwaje to nie w kij dmuchał!
Mówiąc poważnie, to zdaniem ludzi znających temat w Polsce dojdzie do renesansu tych sympatycznych pojazdów szynowych. Polski tabor tramwajowy staje się coraz nowocześniejszy, rozbudowują się również trasy.
Trochę gorzej ma się sytuacja z pasażerami, których liczba spada, ale oczywiście nie wszędzie. Zbierający dane o tramwajach zespół Rynku Kolejowego podkreślał, że było to zadanie niełatwe z powodu przede wszystkim znikomej dostępności informacji. Toteż dane nie będą kompletne.
Jednak według tego co zebrano wiadomo, że od dwóch lat wyraźny spadek liczby pasażerów tramwajów zanotowano w Bydgoszczy. Według danych przedstawionych przez Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej w 2008 r. tramwaje przewiozły 31 203 475 osób, w 2009 r. - 30 985 103 osób, a w ubiegłym roku tylko 29 139 161 osób. Spadek odnotował również największy przewoźnik w kraju - Tramwaje Warszawskie. Według danych udostępnionych przez Zarząd Transportu Miejskiego, tramwajami pojechało w Warszawie 195,6 mln pasażerów w ubiegłym roku, przy 200,1 mln w roku 2009 i 218,5 mln w roku 2008. Tu liczba wozokilometrów utrzymała się na niezmienionym poziomie - 48,4 mln w 2009 i 48,5 mln w 2010 roku przy 48,9 mln wozokilometrów w roku 2008.

Spadek przewozów odnotowały również tramwaje w Elblągu. W porównaniu z 2007 r., kiedy przewieziono 8,6 mln pasażerów, w 2010 r. z tramwaju skorzystało tylko 8,3 mln pasażerów. Przewozy tramwajowe spadły też w znacznym stopniu Grudziądzu - w 2009 r. przewieziono tam 4,82 mln pasażerów, wykonując pracę przewozową 0,67 mln wozokilometrów. Natomiast w 2010 r. liczba pasażerów wyniosła 4,37 mln, a liczba wozokilometrów - 0,64 mln.
Niemniej, w odróżnieniu od przytoczonych wyżej miast wzrost liczby pasażerów i to niemal o 4% zanotowały tramwaje w Poznaniu. W 2009 r. przewieziono 108,8 mln pasażerów, a w roku ubiegłym - 112,9 mln osób. Trzeba jednak przyznać, że w 2008 r. przewozy tramwajami wyniosły 110,6 mln pasażerów, wciąż jednak jest to znaczący wzrost.
Wykonano przy tym 11 375 996 pociągokilometrów przy punktualności 85,1%. Główną przyczyną opóźnień (49,3%) była dezorganizacja ruchu.
Okazuje się, że tramwaje „rządzą” w Krakowie. Według załączonych tabel, największą liczbę pociągokilometrów na osobę prowadzącą pojazd wykonali motorniczowie właśnie z grodu Kraka - 33,6 tys. i jest to wartość o ¼ wyższa niż gdzie indziej (największa wartość w pozostałych miastach to 25,7 tys. w Toruniu). Natomiast najniższą liczbę przejechanych kilometrów mają za 2010 r. motorniczowie w Warszawie - 20,2 tysiąca na osobę.
Zapowiadany renesans tramwajów byłby zjawiskiem jak najbardziej pozytywnym, bo przecież wpływającym na infrastrukturę miast, jak również i ich atrakcyjność. Ładne i sprawne tramwaje, to wspaniała reklama miasta. Kto był choćby w Amsterdamie ma tego świadomość, a przecież w tym mieście prócz tramwajów jeżdżą jeszcze metro, autobusy i kolejka!
Czy tramwaje mogą być naszą wizytówką? A czemu nie!
Artur Wielgus Źródło: rynek-kolejowy.pl
|