|
Na budowie nietrudno o wypadek – to powszechnie znana prawda. Zbyt wiele tu rodzajów wykonywanych prac – to przekłada się na ewentualne niebezpieczeństwa i zagrożenia. Przykłady wypadków można mnożyć, poczynając od niegroźnych zadrapań, a na opisach mrożących krew w żyłach zdarzeń kończąc. Niestety, nie każdy zdaje sobie z tego sprawę.
Pamiętam, kiedyś musiałem obciąć parę cegieł szlifierką kątową. Wszedł na to mój szef – człowiek stanowiący dla mnie budowlany (i nie tylko) autorytet. Zauważył on, że nie miałem nałożonych ochronnych okularów, powiedział: - Palców masz dziesięć, więc jak stracisz jeden, to mocno tego nie odczujesz, ale oczu masz tylko parę. Przyznałem mu racje i nałożyłem okulary.
Sam, na szczęście nie doświadczyłem zbyt wielu wypadków. Raz, gdy ktoś wrzucał do skipa pękniętą belkę, a ja kucałem – zatrzymała mi się ona na twarzy, pod okiem. Ten, który ją wrzucał, powiedział mi później, że lepiej nie myśleć, co by się stało, jeśli belka powędrowałaby trochę wyżej.
Blisko sześćdziesięcioletni specjalista od klimatyzacji opowiadał mi jak raz spadł z paru metrów: - Nie wiem, jak by się to skończyło – mówił – gdyby nie to, że stały tam rusztowania. Miał szczęcie. Jednak nie maja go wszyscy…
Kolega opowiadał mi o swoim przyjacielu, który spadł z parometrowego rusztowania. Skończyło się to dla niego wielomiesięcznym pobytem w szpitalu. Pracował wtedy dla pewnej agencji. Po tygodniu jeden z jego managerów zadzwonił z pytaniem, kiedy ten może podjąć pracę. Nie będę tego komentował.
Nikt chyba nie jest „czysty”, jeśli idzie o stosowanie się do wymogów bezpieczeństwa. Przyznaję, że mnie zdarzały się uchybienia, jednak, gdy pomyślę, co mogło się wtedy stać, to nie czuję się najlepiej.
Władze w Wielkiej Brytanii są szczególnie przeczulone na punkcie bezpieczeństwa i higieny pracy. Uważam osobiście taki stan rzeczy za jak najbardziej pożądany. Nie chcę się tutaj wymądrzać, przybierając mentorski ton. Należy sobie po prostu uzmysłowić, że często w budowlanej brawurze, nieuwadze i głupocie stawką będzie zdrowie, albo życie.
A są to stawki niewąskie.
Artur Wielgus
|