|
Hasłem ostatniego dnia imprezy było: Future, czyli Przyszłość.
Niestety z przyczyn technicznych nie mogłem być obecny przez cały drugi dzień. Wybrałem wydarzenie, na które czekali chyba wszyscy – wykład Daniela Libeskinda. Pan Libeskind przyjechał na Kongres dzięki przychylności firmy 7 Offices i Agnieszki Makarewicz.
Urodzony w Łodzi Daniel Libeskind to architekt światowej sławy, a jego projekty powstają na całym świecie. O jego pozycji może świadczyć chociażby to, że właśnie jemu powierzono projekt zagospodarowania terenu po zburzonym World Trade Center w Nowym Jorku. Wszystkie projekty trudno wyliczyć, ale w np. w Anglii Libeskind zaprojektował Imperial War Museum North w Manchesterze, a w Polsce budynek Złota 44 w Warszawie.

Nie ma się, zatem co dziwić, że wykład z jego udziałem przyciągnął sporo osób. Libeskind w wykładzie niejednokrotnie podkreślał, że architektura to proces twórczy. Porównywał ją zresztą do muzyki, która zresztą i jemu samemu nie jest obca. Prelekcja połączona była z projekcją na ekranie, gdzie najpierw pokazywały się dwa przeciwstawne hasła (np. radykalizm contra konserwatyzm), a pan Libeskind mówił, za którą opcją opowiada się w swojej twórczości, co ilustrował zdjęciami swoich projektów. Zawsze były to określenia bardziej wyraziste, takie jak: dynamika, radykalizm.
- Nie ma budynków neutralnych. Należy sobie zdać z tego sprawę. Każda budowla zawiera w sobie historię i politykę miejsca i dlatego niektórych projektów nie da się zrealizować po upłynięciu określonego czasu. – mówł Libeskind.
Po wykładzie przyszła pora na zadawanie pytań i trzeba przyznać, że prócz polskiego akcentu (językiem wykładowym wydarzenia był angielskie) były też inne. To tylko potwierdza, że Daniel Libeskind znany jest na całym świecie.

Jednym z ostatnich punktów spotkania było podpisywanie książek przez Daniela Libeskinda, który rozmawiał chętnie ze zgromadzonymi nie pokazując przy tym gwiazdorstwa.

Daniel Libeskind i red. Artur Wielgus
Niestety z braku czasu (wkrótce leciał do Niemiec) nie zdążył udzielić wywiadu dla naszego serwisu jednak obiecał, że zrobi to w przyszłości. Trzymamy za słowo!
Ostatnim punktem był mały bankiet w ogrodzie. To była już ostatnia szansa na zawarcie biznesowych znajomości, bo na pewno przybywający na kongres też na to liczyli.
Podsumowując, trzeba powiedzieć, że impreza był bardzo udana. Wystrój sali i design stoisk z makietami miał nieco futurystyczny charakter. Poza tym, jak już wspomniałem wcześniej – panowała rozmaitość, więc naprawdę nie wiało nudą. Udało się organizatorom zebrać ciekawych gości i pokazać, że architektura niejedno ma imię.
Chciałbym, żeby takie imprezy odbywały się częściej.
Artur Wielgus
|