|
Zwykło się mówić, że na inwestycjach w nieruchomości nie można stracić. Dotyczyło to także gruntów inwestycyjnych. Czy, jednak w obecnej sytuacji w Polsce to stwierdzenie będzie jeszcze prawdziwe?
Niedawno opublikowany raport firmy ProDevelopment zawiera analizę polskiego rynku gruntów inwestycyjnych, oraz prognozę, co do kształtowania się popytu i cen na tym rynku.
Z dokumentu wynika, że wcale nie należy być pewnym, że na inwestycji w grunt nie można stracić. Przez to, że na rynku przez lata panowała hossa – popyt na działki w większych miastach rósł. Rosło także i zainteresowanie firm.

Obecnie sytuacja przedstawia się tak, że bank gruntów przygotowanych pod inwestycje pozwala na zrealizowanie 19 mln m2 nowej powierzchni użytkowej. Biorąc, więc pod uwagę skalę dotychczasowej produkcji budowlanej wystarczy to na 8 lat aktywności deweloperskiej.
Wniosek z tego, że liczba gruntów przewyższa zapotrzebowanie rynku i konieczne jest tu lepsze dopasowanie koncepcji inwestycji do rynkowych realiów im potrzeb deweloperów. Nie należy wykluczać, że stale wzmagająca się konkurencja wpłynie na profesjonalizację branży obrotu gruntami. Mogą się tu pojawić rozwiązania bardziej kompleksowe.
Rynek gruntów charakteryzuje się tym, że podąża (z pewnym opóźnieniem) za sytuacją w branży deweloperskiej oraz tym, że amplituda cen jest tu znacznie większa niż w przypadku gotowych projektów deweloperskich.
Podmioty rynku gruntów inwestycyjnych będą musiały dostosować się nowej sytuacji, podobnie jak miało to miejsce w przypadku podmiotów rynku mieszkaniowego.
Przyznać trzeba, że rynek gruntów inwestycyjnych ma duży potencjał. Prognozuje się, że dość wysoka rentowność z land developingu będzie mieć nadal swoich zwolenników. Jednak nie będzie to – jak do niedawna – wyłącznie oparte na korzystnym dla sprzedawcy układzie sił. W przyszłości zyski będą raczej wynikać z wartości dodanej, która powstanie wskutek kompleksowego przygotowania gruntów do aktualnych potrzeb rynkowych.
Artur Wielgus Źródło: wpn.pl, murator plus.pl
|