|
Do Wielkiej Brytanii przyjecha³em na parê lat prze wej¶ciem Polski do Unii. Nie muszê chyba opisywaæ tego, co o pracy i zarobkach tu s³ysza³em w kraju rodzinnym – nie ma chyba takiej potrzeby, wszak chyba ka¿dy emigrant zna te opowie¶ci. Wiadomo te¿, ¿e rzeczywisto¶æ nieraz okazuje siê zgo³a inna. Tak by³o i w moim przypadku. Przez parê tygodni nie mog³em znale¼æ pracy, a¿ w koñcu zacz±³em zarabiaæ (no, powiedzmy) jako pomocnik w pizzerii. Zajêcie to nawet polubi³em, ale problem by³ taki, ¿e praktycznie by³a to praca nie w pe³nym wymiarze godzin, przewa¿nie zaczynaj±ca siê po po³udniu, choæ i tu nie by³o regu³y, bo czêsto-gêsto wzywano mnie telefonicznie i rano. W takim uk³adzie nie mog³em, póki co szukaæ dodatkowego zajêcia, bo ciê¿ko by³oby je pogodziæ z nieregularno¶ci± godzin pracy w pizzerii.
Pewnego dnia kolega, z którym przyjecha³em do Anglii o¶wiadczy³, ¿e pracuje na budowie. Kurczê! Ja te¿ chcia³em. Regularna praca, sta³e godziny – to by³o to, czego potrzebowa³em. Tak jak on zacz±³em dzwoniæ do agencji, ale ja mia³em mniej szczê¶cia. Poza tym, co okaza³o siê pó¼niej w owej agencji brano mnie mylnie za stolarza, a akurat pracy dla stolarzy nie by³o. Agencja, dla której pracowa³ mój kolega mie¶ci³a siê w Bristol i to te¿ by³ dodatkowy minus, bo mieli po prostu mniej prac w Londynie.
Jednak pewnego jesiennego dnia szczê¶cie siê do mnie u¶miechnê³o. Kiedy odwiedzi³ mnie kolega o¶wiadczy³, ¿e w agencji powiedzieli mu, ¿e mo¿e jutro kogo¶ ze sob± zabraæ do nowej pracy. Co prawda mowa by³a zaledwie o czterech dniach, ale i tak jawi³o siê to dla mnie wtedy do¶æ niezwykle. Nareszcie praca na budowie! Praca, któr± przecie¿ wykonuje ka¿dy Polak! Teraz ten mój zachwyt mnie samemu wydaje trochê ¶mieszny, ale có¿ – wtedy tak rozumowa³em.
Dodatkowo pierwszy dzieñ pracy by³ dla mnie okazj± do wyrobienia biletu okresowego, bo pracuj±c w pizzerii nie korzysta³em z dobrodziejstw publicznego transportu. Wtedy jeszcze obowi±zywa³y karty ze zdjêciem – mój drugi kolega, gdy zobaczy³ moje powiedzia³: „Wygl±dasz jak z kroniki 997”.
Umówionego dnia spotkali¶my siê z koleg± na stacji kolejowej i udali¶my, najpierw poci±giem, potem metrem na Hammersmith. Z ma³ymi oporami znale¼li¶my adres i naszego szefa. Miejscem pracy by³ hotel, a zajecie nasze polega³o na sprz±taniu budowlanych ¶mieci i wynoszeniu ich do skipa. Wra¿enia by³y ogromne – prawdziwa budowa (no, raczej remont) i prawdziwi Anglicy, z którymi mo¿na bêdzie porozmawiaæ, sprawdziæ siê.
Praca nie by³a ciê¿ka, a dodatkowo ostatniego dnia spotka³a nas mi³a niespodzianka. Nasz szef, który powiedzia³, ¿e nie bêdzie z nami do koñca dnia poprosi³ o zrobienie paru rzeczy ekstra (pewnie na wykonanie tej pracy wyznaczony by³ kto inny) i wrêczy³ nam za to po 20 funtów. Ha! Nie do¶æ, ¿e pierwsza budowa, to i jeszcze fucha!
Pracuj±c na budowie nie rzuci³em, rzecz jasna posady w pizzerii. Pamiêtam, ¿e jednego dnia po powrocie z budowy, praktycznie jednym ci±giem poszed³em do pizzerii na wieczorn±, a w³a¶ciwie nocn± zmianê. Zesz³o mi chyba wtedy do drugiej w nocy, ale nie by³o to moim najwiêkszym zmartwieniem. Dlaczego? Dlatego, ¿e szef w pizzerii pyta³ mnie o ewentualne terminy pracy na najbli¿sze dni, a ja by³em uziemiony budow±, tote¿ po paru odmowach o¶wiadczy³ mi, ¿e za parê dni koñczê u niego pracê…
Có¿… posmakowa³em pracy na budowie, ale niestety okaza³o siê, ¿e kosztem pracy, któr± do tej pory mia³em. Wiedzia³em, ze muszê dzwoniæ po innych agencjach, a praca na budowie na pewno pojawi siê prêdzej, czy pó¼niej. Niestety, okaza³o siê, ¿e raczej „pó¼niej”, bo na nastêpn± robotê przysz³o mi czekaæ parê ³adnych tygodni.
Zenon Murarski
|