|
Jak długo działacie?
Piotr Komorowski: Około dwóch i pół roku.
Jaki jest profil Waszej działalności?
P K: Produkcja, sprzedaż i montaż stolarki okiennej. Zajmujemy się też szkleniem, wykonywaniem balustrad, konserwatoriów, słowem - wszystkim związanym z montażem szkła.
Ile osób zatrudniacie?
P K: My z Robertem jesteśmy właścicielami firmy. Mamy pracowników biurowych i parę zespołów montażowych zatrudnionych na zasadzie self employed.
Zanim otworzyliście firmę także pracowaliście w tej branży?
Robert Kulis: Tak. Ja jestem w Anglii już 10 lat, Piotrek 5. Wiadomo, że zaczynało się pracując u Polaków. Początki były bardzo ciężkie.
P K: Na początku dniówka wynosiła 30 funtów.
R K: Tak i do tego pracowało się po 16 godzin dziennie. A więc w jeden dzień wykonywało się pracę przewidzianą na dwa dni, a dostawało pieniądze za jeden. Potem okazywało się, że pracy nie ma.
P K: Kiedyś po prostu przyszła taka chwila refleksji i postanowiliśmy, że nie będziemy całe życie pracować dla kogoś.
R K: Firmy, które nas zatrudniały nie były w stanie zapewnić nam pracy, więc zdecydowaliśmy się na własną działalność.
Mówi się, że w porównaniu do Wielkiej Brytanii w Polsce wzornictwo elementów budowlanych jest bardzo bogate. Czy dotyczy to również okien?
R K: Nawet nie ma co porównywać! To, co tutaj jest akceptowane w Polsce w ogóle by nie przeszło. Takie są standardy. W Wielkiej Brytanii klimat jest o wiele łagodniejszy, co odbija się na jakości produktu.
P K: Generalnie Polskie i angielskie okna bardzo się różnią. Mają inny profil i co pewnie każdy zauważył w Anglii okna otwierają się na zewnątrz. Tak jak powiedział Robert – jakości też nie ma co porównywać. Ostatnio dla jednego z naszych klientów sprowadzaliśmy okna z Polski. Tu okna otwierane do wewnątrz to rarytas, a w Polsce standard, zatem opłacało się ten towar sprowadzić.
R K: Jesteśmy w stanie realizować takie właśnie nietypowe jak na brytyjskie warunki zamówienia. Ja w Polsce miałem swoją fabrykę. Kontakty pozostały.
Myślicie, że Polacy odnaleźli się w biznesie w Wielkiej Brytanii?
P K: Myślę, że tak. Gdy przyjechałem do Anglii, to ktoś powiedział mi, że to kraj dla ludzi z pomysłami. W Polsce miałem firmę niezwiązaną z oknami i te wszystkie opłaty to była gehenna! Samo zarejestrowanie działalności trwało półtorej miesiąca. Tu załatwiłem to w 15 minut! To zasadnicza różnica. Jeśli masz pomysł nie musi mieć kapitału. My zaczynaliśmy z kapitałem rzędu kilkuset funtów. Teraz rozrośliśmy się, mamy kilka vanów, pakiet stałych klientów, stałe zlecenia. To naprawdę nie był duży wysiłek!
R K: Na samym początku sporo włożyliśmy w reklamę, ale to zaczęło przynosić skutki.
P K: Początkowo słyszeliśmy różne opinie. Niektórzy mówili: „Popatrzcie ile w tym kraju jest wymienionych okien. Do wymiany zostało mało. To długo nie potrwa.” Tu przypomina mi się pewna anegdota. Otóż, właściciel firmy obuwniczej wysyła do Afryki dwóch swoich najlepszych sprzedawców. Dzwoni do nich następnego dnia. Pierwszy mówi: „Szefie, tu nic nie zarobimy. Oni wszyscy chodzą na boso.” A drugi: „Szefie, tu dla nas jest żyła złota. Tu jeszcze nikt nie ma butów.”
Czy dotknął Was kryzys?
R K: Na pewno, bo dotknął każdego, a ten kto mówi, że nie pewnie sam się oszukuje.
P K: Jeśli kryzys odczuł budowlaniec, który nie ma zleceń, to automatycznie odbija się to na innych powiązanych branżą.
R K: Poza tym nasza praca jest dość specyficzna. Budowlaniec może mieć trzy projekty rocznie i pozwala mu to zarobić. My musimy mieć setki klientów rocznie.
Gdzie działacie?
R K: Operujemy wszędzie. Gdy trzeba było, jechaliśmy nawet do Newcastle.
P K: …czy do Szkocji.
R K: Szanujemy wszystkich klientów. Mamy świadomość, że klienci polecają firmę dalej. Na tym to polega.
Czy Polskie firmy stanowią dla Was konkurencję?
P K: Jeśli chodzi o klienta, to tak. Jednak, jeśli idzie o jakość usług i cenę to myślę, że nie mamy się czego obawiać. Naszym priorytetem jest jakość wykonanej pracy i pełne zadowolenie naszych klientów. Widząc uśmiech na ich twarzach czujemy pełną satysfakcję.
Istnieje recepta na sukces?
P K: Jest dużo recept. Pytanie brzmi: jakim kosztem? Akurat w naszym przypadku odbija się to na rodzinach. Myślę, że droga do sukcesu jest długa i kręta, ale wytrwałością i zaangażowaniem, a przede wszystkim ciężką pracą każdy jest w stanie ten sukces osiągnąć.
|