|
Od jak dawna datuje się twoja działalność w sektorze budowlanym?
Około 35 lat.
Przez większą część tego czasu pracowałeś jako hydraulik?
Oczywiście. Zaczynałem, jak wszyscy, – jako praktykant, w 1969 r. Potem zostałem hydraulikiem, następnie zajmowałem się swoim, prywatnym biznesem, a od dziesięciu lat jestem szefem projektów budowlanych. Pracuję w managemencie.
Możesz wymienić najciekawszą i najmniej interesującą pracę?
Te dwa elementy towarzyszą każdej pracy. Dla mnie najbardziej interesująca jest faza planowania. Najnudniej jest wtedy, kiedy dana praca się zaczyna i dalej trwa. Osobiście najbardziej lubię programy i planowanie.
Doświadczasz podczas pracy obecnych problemów rynkowych?
My zajmujemy się budynkami councilu, budownictwem socjalnym, więc, mimo, iż jest to sektor mieszkalny, nasza firma nie za bardzo doświadcza tych problemów. Powód jest prosty – środki zapewniane są przez rząd. Kłopoty kredytowe dotyczą sektora prywatnego. Jednak, tak, czy siak trzeba być konkurencyjnym cenowo, by dostać zlecenie.
Wiem, że pracowałeś z Polakami, choćby, dlatego, że przed laty pracowaliśmy razem. Jak określiłbyś polskich pracowników?
Sumienni, ciężko pracujący i dający dobry przykład. Mój prywatny dom remontował council, a robotnikami byli Polacy. Myślę, że czasem problem tkwi w tym, że niektórzy z twoich rodaków niezbyt dobrze mówią po angielsku. Nieraz jest tak, że mają jakiegoś reprezentanta, np. brygadzistę, który komunikuje się w naszym języku. Polacy są w Wielkiej Brytanii od zawsze i cały czas pozostawali z Brytyjczykami w przyjaznych stosunkach. W ostatnim czasie, gdy przybyło do Wielkiej Brytanii sporo ludzi z waszej części Europy, część tych emigrantów z innych krajów nie zawsze zachowuje się dobrze. Brytyjczycy nieraz myślą, że to Polacy, a przecież wcale tak nie jest!
Co się stanie, jeśli kiedyś wyjedziemy? Czy wasze budownictwo ucierpi?
To może być problem, bo Polacy pracują o wiele lepiej niż Anglicy. Ci ostatni często uważają, że praca należy im się jak psu buda! Jeśli Polacy wyjadą – może być niewesoło.
Przejdźmy do muzyki. Pamiętam twoje zespoły Paul Tully Band i The Tullys, wiem też, że grałeś ze znanymi muzykami.
Ostatnio grałem z Grahamem Laxby, który pod koniec lat 70. i na początku 80. był wokalistą w punkowym zespole. Teraz jego muzykę określiłbym, jako country-rock. Na przestrzeni lat grałem między innymi Joolsem Hollandem [eksklawiszowiec Squeeze, prowadzący do niedawna bardzo ekskluzywny program muzyczny na BBC 2, przyp. autor], Frankiem Millerem, Brianem Robertsonem z Thin Lizzy, Paulem Jonesem z Sex Pistols. Występowałem też przed Status Quo.
O ile wiem, to prywatnie znasz Suggsa z Madness.
Tak, Grahama McPhersona – bo tak Suggs się naprawdę nazywa, znam od lat.
Jesteś też wśród tych szczęśliwców, którzy na własne oczy widzieli Jimiego Hendrixa.
Widziałem go 2 razy: w 1968 w klubie Marquee i w 1970 na festiwalu na wyspie Wight.
Jako basista, musisz mieć swoich ulubionych muzyków, gitarzystów basowych?
Norman Watt-Roy z The Blockheads, Stanley Clarke, Pino Palladino i Flea z Red Hot Chili Peppers.
A najlepszy muzyk w ogóle?
Ciężko powiedzieć. Nie odpowiem na to pytanie, mogę jedynie powiedzieć, kogo lubię. Aktualnie śledzę dokonania Van Morrisona, ostatnie jego płyty są świetne. Zawsze ceniłem Dylana.
Wróćmy do zagadnień budowy. Uważasz, że w tym biznesie jest dużo niebezpieczeństw?
Niebezpieczeństwa czyhają na budowie czyhają na kogoś cały czas. Ostatnio miałem 5-dniowy kurs CITB, który kosztował mnie ponad 1000 funtów. EPS – nasza kompania jest pod względem bhp bardzo restrykcyjna. Zresztą w Wielkiej Brytanii zwraca się uwagę na bezpieczeństwo. Osobiście, staram się wszystkie wysiłki skierować ku temu, by wypadków nie było. Moja książka wypadków jest pusta i chcę, żeby tak zostało. Zysk z pracy nigdy nie znajduje się na pierwszym miejscu. Bywało, że nieraz, w ogólnym rozrachunku wypracowany zysk okazywał się mniejszy, bo ja koncentrowałem się na bezpieczeństwie. Jestem z tego dumny. Oczywiście – pieniądze się liczą, ale to nie ja wyceniam projekty – to robi kto inny, ja natomiast mam prowadzić prace i nie dopuścić, by ktokolwiek; czy to pracownik, czy przechodzień został ranny.
Największy projekt?
Ten, tu jest spory – wart około miliona. Prawdopodobnie największy był projekt na King’s Cross – bloki mieszkalne, gdzie schemat wart był 1, 5 mln. Większość projektów, które nadzoruję mieszczą się w granicach 0, 5-1, 3 mln funtów.
Życzę, zatem powodzenia na polu zawodowym i artystycznym!
Rozmawiał
Artur Wielgus
|