|
- W Polsce nie zajmowałem się biznesem – mówi pan Jacek – wyjechałem, jako student. Jestem tu dość długo, bo 30 lat.
Verona Marble wykonuje wiele usług i elementów: będą to podłogi, ściany, blaty. Personel firmy to około dwudziestu osób. Klientelę stanowią osoby prywatne oraz instytucje. – Nie zastanawiałem się nad procentowym składem narodowościowym naszych klientów. Są to Brytyjczycy, Anglicy, Hindusi i oczywiście Polacy. Klienci są odbiciem składu narodowościowego Londynu. Współpracujemy z polskimi firmami, - jak najbardziej. Nie korzystamy jednak z usług polskich podwykonawców. Polskie firmy są naszymi klientami – składają zamówienia i wykonujemy dla nich usługi.
Trzydzieści lat w Wielkiej Brytanii to szmat czasu, pan Jacek ma zapewne własne opinie, co do rynku i polskiej emigracji na wyspach. – Rynek jest bardzo chłonny, wymagający i niełatwy. Podkreśliłbym, że trudno ten rynek nasycić – zawsze przychodzi ktoś ze świeżym zamówieniem. Przestojów nie ma, zwłaszcza, gdy się pracuje głównie z rekomendacji – tak jak my. Generalnie nie robimy dużych projektów, ale skłamałbym, gdybym narzekał na brak aktywności. Emigracja to dla mnie zjawisko nienowe i tym bardziej nie negatywne. Ostatnio w media często ukazują różne, przeważnie nienajlepsze jej strony. Ja muszę powiedzieć, że nie zgadzam się z twierdzeniem, jakoby Polacy na rynku usług byli tańsi od Brytyjczyków. To nie prawda, że pracujemy za pół ceny i jesteśmy zagrożeniem dla Anglików. Otóż, często pracujemy za większe pieniądze niż gospodarze. Prawdą jest, że jesteśmy na tym rynku konkurencyjni, bo zapewniamy lepszą, jakość i standard. Poza tym Polacy są bardziej profesjonalni i punktualni niż Brytyjczycy. Nie spotkałem się także z jakimiś przejawami prześladowania Polaków. Nic z tych rzeczy.
-Myślę, że to, że Jacek jest Polakiem często odczytywane jest in plus – mówi pani Barbara Moorhouse, urodzona w Wielkiej Brytanii sekretarka i sales executive w firmie. – Ludzie, słysząc podczas rozmowy telefonicznej jego akcent – od razu mają inne podejście. Lubią to. Zwłaszcza Azjaci. Anglicy w stosunkach międzyludzkich są bardziej oschli. W inny sposób uprawiają także biznes. Sytuacja zmienia się, gdy rozmawia się z cudzoziemcem – wtedy następuje identyfikacja. Ci ludzie często sami są przybyszami, lub pochodzą z rodzin emigracyjnych. Jeśli chodzi o kontakty z cudzoziemcami – szczególnie chwalimy sobie współpracę z Włochami. Jest to naród otwarty, uwielbiający interakcje, a kontaktach bardzo kordialny.
- Podsumowując, – mówi Jacek Leonard – myślę, że w sprawach biznesowych Polacy czują się zupełnie dobrze. Droga prowadząca do sukcesu jest moim zdaniem prosta, to ciężka, regularna praca.
Artur Wielgus
|