Artykuły Forum Firmy  
 
 
Szukaj:
 
 
Reklama
Panel użytkownika
Login: 
Hasło: 

  •  nie posiadasz jeszcze konta ?
Najczęściej czytane artykuły
Aktualności
Biznes
Sonda
Jaki zawód wykonujesz?
 
Dekorator
Stolarz
Murarz
Hydraulik
Plytkarz/Glazurnik
Elektryk
Pomocnik
Kierowca
Operator maszyn
Architekt
Kierownik budowy
Dyrektor
inny
Artykuł

Trzeba być dobrym


aktualizacja
 
Jacek Ambroży jest właścicielem hurtowni IBB Polish Building Wholesale. Prócz działalności stricte budowlanej Jacek pod patronatem hurtowni organizował targi polskich materiałów budowlanych, wydawał też czasopismo Polish Builder.

Jak długo hurtownia istnieje w Wielkiej Brytanii?

2 lata.

Czy IBB to polska firma?

Należy rozgraniczyć parę spraw. Polish Building Wholesale Ltd to angielska firma zarejestrowana tutaj. Natomias w Polsce istnieje IBB PL, prowadząca portal internetowy Informator Budowlany i to jest odrębna firma. Portal istnieje 7 lat.

Portal promuje hurtownię, ale także dostarcza informacji.

Nie możemy sobie pozwolić na konkurowanie z takimi instytucjami, jak Murator, na którego publicystyce wychowały się już pokolenia. Sam pamiętam, że gdy zaczynałem pracę, to wydano już 3 roczniki Muratora. My skupiliśmy się na merytoryce innego rodzaju, na czymś bardziej praktycznym – na kosztorysach. W Polsce prowadziliśmy działalność budowlaną, więc jak to się mówi – koszula bliższa ciału. Jak wyszło – niech ocenią inni. W portalu, powiedziałbym, że prowadzimy politykę kontrowersyjna dla mnie samego. My wyświetlamy bazę naszych klientów. Konsekwencje tego są daleko idące. Wiem na pewno, że wiele firm, z angielskimi włącznie korzysta z naszej bazy. Ja tę strategię nazwałbym „samobiczowaniem”, niemniej jest to strategia przyjęta przez nas jeszcze w Polsce. W kraju, my, jako jedni z pierwszych pokazywaliśmy swoje ceny. Wiedzieliśmy wtedy, jak i wiemy dziś, że jeśli pokażemy ceny, to konkurencja je obniży. Jednakże każdy funkcjonuje na tych zasadach, a jedynie odważny zdecyduje się pokazać ceny, bo wie skąd one się biorą. Nie boimy się tego, więc nie straszne nam porównanie z kimś, kto nie wiadomo gdzie dany towar kupił, czy wyłowił (śmiech). U nas jest jakaś granica, gdzie nie da się już cen obniżyć. Toteż, w ogólnym rozrachunku, takimi działaniami zmuszamy siebie, aby nasze ceny były ja najlepsze.

Jaki jest profil hurtowni?

Bardzo ogólnobudowlany. Nie mamy materiałów budowy ciężkiej, czyli np. drewna. Zdecydowaliśmy, że produktów ogólnodostępnych jak: piach, cement, drewno, popularne zaprawy i tynki nie będziemy składować. To wiąże się z kwestią zamrożenia kapitału i posiadaniem dodatkowych powierzchni magazynowych. Są od tej reguły odstępstwa, bo mamy niektóre z tych materiałów, dostępne w hurcie.

Macie w ofercie materiały polskie?

Odczuwaliśmy brak polskich materiałów, bo sami chcieliśmy je stosować w naszej działalności budowlanej. Na początku były w Wielkiej Brytanii polskie firmy, które udawały angielskie i nazwą, i prezentacją, i nomenklaturą. Dla mnie było to trochę dziwne, choć jest to po prostu inna strategia. My, natomiast przyjęliśmy odwrotną zasadę – w nazwie jest Polish. Nazwaliśmy nasze przedsięwzięcie Polska Hurtownią Materiałów Budowlanych, wiedząc, że będziemy musieli mieć produkty angielskie. Dziś, wśród klientów mamy ponad 10 firm europejskich.

Tańsze są materiały polskie, czy brytyjskie?

Polskie na pewno nie są tańsze – 50% polskich produktów jest droższa. Polscy producenci nie mają świadomości rynku. Polskie ceny są dobre w wypadku niektórych produktów. Jeśli chodzi np. o niektóre polskie farby, to zbywamy je kosztem marży, bo zdecydowaliśmy, że jest to istotny produkt.

W Polsce zajmowałeś się budowlanką. Jak u nas wyglądał kryzys?

W Polsce było inaczej, tam występował bardzo silny kryzys zaufania, istniały złe relacje pomiędzy podwykonawcą, wykonawcą i klientem. To powodowało, że za wiele prac nie płacono. Budowlanka, to taka gałąź, gdzie stosunkowo łatwo jest uzasadnić niewywiązanie się z płatności, bo w grę wchodzi ręczna robota. Nie wystąpi to u górnika, czy lekarza, a dla budowlańca to chleb powszedni. W Polsce brak pracy w budownictwie nie był wynikiem ogromnego kryzysu – bo takiego nie pamiętam – ale kompletnie postawiona na głowie branżą budowlaną. W naszym kraju budowlaniec kojarzył się zawsze z gorszą grupą zawodowa. Wiązało się to także z tym, że jak ktoś w Polsce nie miał wykształcenia, to szedł na budowę. Tam stawał się albo pomocnikiem, albo pomocnikiem wykwalifikowanym, albo o-mało-co murarzem (śmiech). To się odbijało na branży. Potem, gdy nastąpiła emigracja i zabrakło rąk do pracy – dola budowlańców się poprawiła i stawki poszły w górę. Reasumując – branża przez te lata nie mogła sobie poradzić sama ze sobą. To była sytuacja sinusoidalna – raz na wozie, raz pod wozem.

A, jak wygląda kryzys tutaj?

To zgoła inna sytuacja, gdyż jest to kryzys ogólnoekonomiczny, który przenosi się na branżę. Nam, w hurtowni przejawia się to raczej w rozmowach z kolegami, bo sami, jako tako nie odczuwamy kryzysu. Na pewno kiedyś się to na nas przełoży.  Teraz 40% naszych klientów pyta nas o pracę, lub opowiada o swoich kłopotach. Następnie powstaje pytanie: w jakim stopniu mówienie o kryzysie stało się modne – wszak jest to żywy temat w mass-mediach – a w jakim stopniu jest regułą. Ciężko ocenić jak kryzys zaatakował branżę.

Kryzys jest po prostu jednym ze zjawisk ekonomicznych. Czy można mieć na ten wypadek jakiegoś asa w rękawie?

Można, jednak tu powiem strasznie trywialną sprawę: trzeba być dobrym w tym, co się robi. Z tego, co widzę, to branża jest skażona, ma parę swoich wad. Ekonomia budowlańca kuleje szczególnie na początku jego działalności. Przyjmuje się zbyt dużo prac, zatrudnia niesprawdzonych ludzi, a te czynniki powodują niepewność płynności finansowej. Klient przestaje płacić, bo ludzie nie potrafią pracować i to jest błędne koło. Zamiast zarabiać więcej na trzech, czterech budowach, zaczyna się tracić pieniądze. To jest prawo, to jest stałe. Natomiast, druga sprawa, to, że nie znam chyba nikogo, kto prowadząc dwie budowy nie zdecydowałby się na rozpoczęcie trzeciej. Tu działa nasz wrodzony optymizm i zasada „jakoś to będzie”. Są także firmy, które już okrzepły i maja stałą załogę, lub przynajmniej jej człon. Do takich roboty wracają

W takim okresie jak teraz – przed świętami, w sektorze panuje zastój.

Tak. Jednak na klientów przybywa. Mamy wielu zdeklarowanych klientów. Nasza polityka obniżenia cen po targach może być odebrana, jako dumping, jednak gwarantuję, że dumpingu nie ma. Dziś mamy ponad 1000 polskich klientów.

Czy jesteście największa polską hurtownia w Londynie?

Według mnie – tak, w tym rozumieniu, że reprezentujemy największą ilość polskich producentów.

Jaka jest powierzchnia hurtowni?

400 m² pod dachem i 2000 m² placu, jakkolwiek tam nie zajmujemy całej powierzchni.

Organizowaliście imprezy budowlane. Jaki był z tego odzew?

To też kontrowersyjna dziedzina. Zrobiliśmy trzykrotnie targi polskich materiałów budowlanych. Nie będę tu powielać sloganów o misjach, czy innych sprawach, jednak dla każdego, kto sio przez chwilę zastanowi jest to dowód, że chcemy się na ryku pojawić i na nim zaistnieć. To kosztuje i to sporo. Można kupić sobie mercedesa, albo inwestować w firmę. Póki co wybrałem to drugie. Procent naszego budżetu przeznaczany na promocję jest ogromny. Prawdopodobnie po nowym roku postaramy się odnaleźć inne formy promocji, jednak, jeśli ktoś trzy razy z rzędu organizował targi budowlane, to byłoby źle, gdyby nie zorganizował czwartej edycji. Zrobiliśmy kawał dobrej roboty i nasze imprezy są rozpoznawalne. Spośród znanych marek pojawiły się tam miedzy innymi: Barclays, HSBC, Travis Perkins. Chcemy, więc iść za ciosem i kontynuować tę działalność, jak również wznowienie wydawania miesięcznika Polish Builder.

Właśnie, bo teraz pismo jest w zawieszeniu?

Już dwa lata temu czuliśmy potrzebę stworzenia takiego pisma. Myślę, że jako Polacy mamy potencjał stworzenia nowej jakości, bo obecna jakość specjalnie mi nie odpowiada. Decyzję o wydawaniu miesięcznika podjęliśmy w grudniu zeszłego roku. Wiedzieliśmy, że jest to czasochłonne i kosztowne. Z sygnałów, które dostawałem wynikało, że Polish Builder przyjął się z bardzo dobrze. Jednak wypłynęły kwestie ekonomiczne i niestety po targach trzeba było sobie odpuścić. Chciałby, więc przerosić naszych czytelników. Powiedzmy, że zapadliśmy w przedwczesny sen zimowy, ale się wybudzimy. Nie wiem jeszcze dokładnie kiedy (śmiech). Chcemy sprofesjonalizować czasopismo i rozważamy opcję bezpłatności, która może się zmienić. Niestety, koszty są ogromne.

Czy kosztorysy z waszego portalu się sprawdzają?

Korzysta z nich wiele osób. Narzędzie nie jest dopracowane, bo nie mamy czasu na pracę nad nim. Robimy to nie wiem kiedy, np. podczas teoretycznie wolno weekendu. Myślę, że po dopracowaniu będzie to kapitalne narzędzie. Do dziś nie znam nikogo, kto zrobiłby coś podobnego. Pomijam, oczywiście narzędzia producentów działające w ramach produktu. W internecie nie znalazłem darmowego, komplementarnego kosztorysu. Z naszych kosztorysów korzysta niejeden, a szczególnie ci, którzy robią pierwszą wycenę.


 
Poleć znajomemu
 
Autor
E-mail znajomego
Podobne artykuły
Jazda na raty 02.05.2012
Pytania o EXPO 18.04.2012
Cały czas w górę 15.11.2011
Podbić Londyn po hiszpańsku 20.04.2011
Czarne złoto 23.02.2011
Firmy portret własny 15.12.2010
 
 
Skomentuj
 
Autor
E-mail
Treść
Portal buduj.co.uk nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
buduj.co.uk © All rights reserved   tworzenie stron www