|
Jak długo istnieje wasz oddział?
Trzy i pół roku.
Ile osób zatrudniacie?
W sumie około 150. W skład personelu wchodzi ekipa nocna, wieczorna itd.
A jak długo ty sam tu pracujesz?
Pięć i pół roku.
Jaki jest profil działalności B & Q?
Sprzedajemy wyposażenie są to kuchnie, łazienki, sypialnie. Mamy cały wachlarz rozmaitych narzędzi, asortyment ogrodowy. Handlujemy także płytkami, elementami podłóg. Słowem, wszystko, co przydaje się do budowy i remontu jest u nas dostępne.
Macie zapewne polskich klientów?
Mnóstwo.
Jak dużo?
Przynajmniej od 35 do 40%.
Co oni kupują?
Przeważnie na ich celowniku nabywczym są rzeczy związane z budową: kuchnie, łazienki, sypialnie. Większość z polskich klientów to prawdopodobnie budowlańcy.
Jacy są ci klienci?
Nie są źli. Oczywiście, wśród każdej grupy klientów spotyka się różnych ludzi. Polacy są OK. zawsze można z nimi miło porozmawiać.
Czy odczuwacie trudności rynkowe, których teraz tak często się mówi?
Po trosze – na pewno. Ja pracuję w dziale kuchni. Produkty tu sprzedawane czasem wahają się cenowo od 3 do 4 tys. funtów. Trudności kredytowe wpłynęły na nas, bo ludzie muszą się teraz liczyć z kosztami.
Czy B & Q działa tylko w Anglii?
Jesteśmy wszędzie, także np. w Chinach. B & Q działa na całym świecie.
Jako manager (i nie tylko) miałeś na pewno kontakty z Polakami. Co możesz powiedzieć o Polakach?
Moje z nimi kontakty zawsze układały się dobrze. Ja jestem typem osoby, która w kontaktach jest bardzo szczera, co do tego, co w danej chwili się dzieje. Mówię wprost o tym, co zachodzi, bo uważam, że tak jest najlepiej. Toteż w kontaktach zawodowych stosuje system jasnych wartości. Od Polaków to wraca do mnie w ten sam sposób. Moje kontakty z mini zawsze układały się dobrze.
Jaka jest recepta na sukces?
Trzeba mieć odpowiedni zespół ludzi. Oczywiście klienci też są bardzo ważni. Ale wartość fundamentalną maja ludzie, z którymi się pracuje. Tak ja to widzę.
|