|
Jak długo jesteś w Londynie?
Od 1996 roku. Wtedy ukończyłem studia ekonomiczne i przyjechałem do Londynu. W India Jane pracuję, więc 12 lat.
Jaki jest profil waszej działalności?
Meble, detal i hurt. Mamy 3 sklepy detaliczne: 2 na Chelsea i jeden na Kensington High Street. Główna hurtownia znajduje się na Park Royal. Współpracujemy z 2000 detalistami w Wielkiej Brytanii, którzy meble i elementy oświetleniowe. Importujemy i projektujemy nasze produkty. Import, to głównie daleki wschód. Nasza oferta produktów jest dość bogata: meble dębowe, czarno lakierowane, meble malowane, lampy i lampki stołowe, kryształy i ceramika, podgłówki, obrusy, ramki na zdjęcia itd.
Zajmujecie się też montażem?
Nieraz tak, jednak my oferujemy raczej gotowe produkty.
Zapewne bierzecie udział w wystawach i ekspozycjach?
Oczywiście. Są 3 główne ekspozycje: Spring Fair w Birmingham, Autumn Fair i Summer Fair w Londynie. Ogłaszamy się także w prasie branżowej, a ogłoszenia SA adekwatne do kolekcji, jaka mamy w danym momencie.
Czy dotknął was kryzys w branży budowlanej?
Myślę, że dotknął każdego. Wszystko zależy, w jakiej z budowlanych branż się działa. Jeśli pogorszy się sytuacja na rynku nieruchomości, to sprzedawcy domów będą zamieniać meble po to, by uatrakcyjnić swoja ofertę i sprzedać dom. Także występują na rynku okresy fluktuacji. Ludzie wyjeżdżają na wakacje, potem wracają, ich dzieci idą do szkoły, więc wtedy rozważają zakup nowych mebli. Na początku i końcu roku sprzedajemy dużo elementów oświetleniowych – bo wtedy wcześnie robi się ciemno.
Jak oceniłbyś Polaków w Wielkiej Brytanii?
Niesamowicie ciężko pracują, są pełni entuzjazmu. Bardzo dobrze się z nimi komunikuje. Myślę, że teraz, w Londynie dość trudno będzie Anglika pracującego w hurtowni. Jest więcej cudzoziemców: Australijczyków, Afgańczyków, Hindusów, a obecnie także ludzi z Europy wschodniej – spośród których Polacy są najlepsi.
Jak, zatem oceniłbyś stosunki polsko-brytyjskie?
Myślę, że są one bardzo dobre, bo Polacy bardzo szybko się integrują. Jak wszyscy przybyli tu emigranci – Polacy chcą widzieć w UK część swojego domu, są, więc sklepy z polska żywnością itd. Sądzę, że Polacy i Brytyjczycy operują podobnym sposobem myślenia.
Jakie prace uważasz za najciekawsze, a jakie za najnudniejsze?
Najciekawsze jest projektowanie i design. Pracowanie nad nowym projektem – to jest najbardziej kreatywne. Najnudniejsze jest uganianie się za płatnościami (śmiech), kłócenie się z klientami, skargi o uszkodzenia. Jednak – na szczęście – to nie zdarza się często.
Co stałoby się, gdyby Polacy opuścili UK?
Nie wiem, jak to wygląda z polskiej perspektywy, ale mogę sobie przedstawić. My Anglicy mówimy: „trawa jest zawsze bardziej zielona z drugiej strony”, pewnie duża część Polaków myśli: „Pojedziemy do Wielkiej Brytanii, a tam ulice brukowane są złotem” – to nie tak, tu zawsze czeka ludzi ciężka praca. Nie wszyscy mogą temu podołać, niektórzy wracają. Zawsze dobrze jest jednak mieć zasoby ciężko pracujących ludzi. Z zapełnieniem luki mógłby być problem, ale myślę, że znaleźliby się inni na miejsce Polaków.
Recepta na sukces?
Ciężka praca i bystrość.
|