Artykuły Forum Firmy  
 
 
Szukaj:
 
 
Reklama
Panel użytkownika
Login: 
Hasło: 

  •  nie posiadasz jeszcze konta ?
Najczęściej czytane artykuły
Aktualności
Biznes
Sonda
Jaki zawód wykonujesz?
 
Dekorator
Stolarz
Murarz
Hydraulik
Plytkarz/Glazurnik
Elektryk
Pomocnik
Kierowca
Operator maszyn
Architekt
Kierownik budowy
Dyrektor
inny
Artykuł

Budowa to wyzwanie


aktualizacja 14 październik 2010 | godz. 17:31
 
Ponad dwudziestokrotny mistrz Polski w wioślarstwie, brązowy medalista z Barcelony, wicemistrz świata z 1993 roku – Jacek Streich jest także właścicielem firmy budowlanej w Londynie. O sporcie, budowlance i nie tylko rozmawiałem z nim oraz z Arturem Gawrońskim

Czym zajmuje się firma Jacek Streich Construction?

Jacek Streich: Zajmujemy się głównie mniejszymi robotami budowlanymi jak np: adaptacja strychów, łazienki, przebudówki. Oczywiście wykonujemy także prace związane z remontem i dekoratorką. Czasem zdarzają się projekty kompleksowe, gdzie trzeba coś zburzyć i postawić na nowo. Jeśli chodzi o klientów to wśród nich przeważają osoby prywatne, ale również zdarzają się nam projekty komercyjne.

Jak długo jesteście na rynku?

JS: Od około ośmiu lat.

Artur, a jaka jest Twoja rola? Ty i Jacek wzajemnie sobie pomagacie?

Artur Gawroński: Ja zajmuję się prowadzeniem projektów. Przebranżowiłem się z prowadzenia mniejszych projektów na większe. Ja mam kontakt z klientem, a poszczególne firmy, w tym firma Jacka zajmują się częściami projektów. Moja firma nazywa się Art Vision Design. Działamy od 2005 roku. Klientów mamy dobrych i stale ich przybywa.

Pytanie do Jacka. W Polsce byłeś znany z działalności raczej niezwiązanej z budowlanka. Możesz powiedzieć na ten temat parę słów?

JS: Sport zawsze był obecny w moim życiu. Jako młody chłopak byłem w szkole sportowej. Siatkówka, piłka nożna, hokej na lodzie – to wszystko mnie interesowało. Gdy masz parę lat i oglądasz telewizję, to mówisz sobie: chcę być piłkarzem, chcę być strażakiem, a ja chciałem być sławny. Pochodzę z Torunia, a tam były możliwości do rozwijania talentów sportowych. Moja mama była wioślarką, więc pewnie to wpłynęło na to, że ja również zostałem wioślarzem. Wstąpiłem do klubu wioślarskiego. Po pierwszym roku byłem drugi na spartakiadzie. Następnego roku wygrałem, byłem już w kadrze juniorów na mistrzostwach świata. Rok później byłem w pierwszej trójce w seniorach. Pojechaliśmy na mistrzostwa świata w Kopenhadze. Tam się nie powiodło. Miałem jednak wiele sukcesów. Na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku nasz zespół zdobył brązowy medal. Rekordzistą Polski byłem ponad 20 razy. Na mistrzostwach świata w 1991 roku zajęliśmy trzecie miejsce w kategorii czwórka ze sternikiem, w 1993 roku w kategorii czwórka bez sternika zajęliśmy drugie miejsce, zaś w 1995 wywalczyliśmy w tej kategorii brąz. Parę lat potem jeden z naszych kolegów zachorował i już niestety nie dało się odnosić sukcesów. My, jako zespół byliśmy zgrani i gdy kogoś brakuje, to już nie to samo. Była też w nas taka wewnętrzna rywalizacja, chęć pokazania, że się jest lepszym, a moim zdaniem na tym polega sport.

Co skłoniło Cię do przyjazdu tu, na Wyspy Brytyjskie?

JS: Ja będąc już w Wielkiej Brytanii odnosiłem jeszcze w Polsce sukcesy sportowe. Miałem jechać na Olimpiadę z Sydney, a kolega z łódki był trenerem kadry i mimo, że byłem najlepszy on mnie z tej łódki wysadził. Ja to komentowałem w mediach, to był skandal w wioślarstwie. Po tym zajściu podziękowałem za współpracę.

Sport i budowlanka, jak pokazuje życie często idą w parze. Adam Małysz jest z zawodu dekarzem, Wojciech Fortuna miał w Stanach firmę remontową, firmę budowlaną ma też słynny z kiepskich wyników angielski skoczek narciarski Michael „Eddie the Eagle” Edwards. Coś w tym, zatem jest…

JS: Najwyraźniej. Ja uważam, że budowa to też wyzwanie, tak jak sport. To mi się właśnie podoba. Tu stale trzeba coś udowadniać, pokazać jakość pracy, wyrobić się w czasie. Poza tym, to przecież nie tylko praca, bo zleceniodawcom dajesz coś od siebie oni to szanują, mimo, że nie ma to wymiaru materialnego. Ja się tu odnalazłem, bo przecież w Polsce zajmowałem się czymś innym – treningiem i sportem, a więc zarobkowo nigdy nie pracowałem. Tutaj zaczynałem jak pewnie każdy – od podstaw, z pozycji pomocnika. Teraz mam własną firmę, którą chcę rozwijać i jeśli czegoś nie wiem, to nie boję się pytać. To popłaca.

Ile osób zatrudniasz?

JS: jest to grupa sześciu do ośmiu osób, ale w zależności od etapu projektu są też pracownicy dochodzący.

Czy zauważyliście kryzys w branży?

JS: Tak, zleceń było mniej. To było odczuwalne.

AG: Recesja uderzyła we wszystkich, ale nie w jednakowym stopniu. Najbardziej ucierpiały większe firmy. Sam znam historię jednego sklepu sieciowego, w którym obroty spadły o 40%. Na szczęście obyło się bez zamykania kluczowego sklepu w Londynie.

Czy wydaje się Wam, że Polscy dobrze robią tu biznes?

JS: Myślę, że bardzo dobrze, nawet wyśmienicie. Mój kolega zatrudnia w dużej firmie 100 osób. To chyba o czymś świadczy.

AG: Potrafimy tu robić biznes. Jednak mnie się wydaje, że gdyby przełożyć to na warunki w naszym kraju, to już nie szłoby nam tak dobrze. Jest coś w nas, że za granicą potrafimy dobrze działać. Ja chyba nie chciałbym pracować w Polsce. Tu jednak współpracuję w większości z Polakami. A gospodarze nas podziwiają, za solidność i dobrą organizację pracy.

Jacek, wspominałeś, że nie pracowałeś w Polsce zawodowo. Czy, zatem nie było ci się trudno przestawić, wstawać o 7 rano itd.?

JS: O 7 rano, to ja już jestem na budowie (śmiech). Ja to traktuję jako wakacje. Trzeba mieć inne podejście do pracy, lubić to, co się robi i temu się poświęcić. Oczywiście, trzeba też dobrze żyć z ludźmi, szanować ich i płacić na czas. Poza tym jesteśmy w Londynie, to metropolia i trzeba mieć tego świadomość.
Recepta na sukces?

JS: Przede wszystkim szczęście. Ważne jest też podejście do klienta i sprostanie jego wymaganiom, zdobycie jego zaufania.

AG: Trzeba kochać to, co się robi.

 

Rozmawiał:

Artur Wielgus


 
Poleć znajomemu
 
Autor
E-mail znajomego
Podobne artykuły
Jazda na raty 02.05.2012
Pytania o EXPO 18.04.2012
Cały czas w górę 15.11.2011
Podbić Londyn po hiszpańsku 20.04.2011
Czarne złoto 23.02.2011
Firmy portret własny 15.12.2010
 
 
Skomentuj
 
Autor
E-mail
Treść
Portal buduj.co.uk nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
buduj.co.uk © All rights reserved   tworzenie stron www