|
Jest Pan nauczycielem chemii, ale nie tylko?
Pracuję w Highgate School jako nauczyciel chemii, ale również jako pszczelarz i mechanik samochodowy, meteorolog, bo prowadzę klub meteorologów. Jestem również prezesem klubu zegarków kieszonkowych i muzykiem, bo gram w zespole góralskim.
I to jeszcze nie wszystko, bo Brytyjczycy znają Pana jako popularyzatora nauki prowadzącego programy w TV. Napisał Pan też dobrze przyjętą książkę o nieco zapomnianym polskim alchemiku Michale Sędziwoju. Jego dzieła czytał nawet Newton.
Owszem, Newton czytał Sędziwoja. Sędziwój w 1604 r. opublikował traktat o kamieniu filozoficznym, który stał się najczęściej czytaną publikacją tego typu na przestrzeni kolejnych dwustu lat! Sędziwój uważał, ze w powietrzu ukryty jest, jak to nazywał „pokarm życia”. Doszedł do tego eksperymentalnie. Uważał, że ten „pokarm” jest częścią naszej egzystencji. W latach 70 XVII stulecia formalnie nazwano pierwiastek tlenem. Niemniej, to właśnie Sędziwój przyczynił się do odkrycia. W jego czasach uważano, ze istnieją 4 pierwiastki: powietrze, ogień, ziemia i woda. Sędziwój postawił znak zapytania nad kwestią czy powietrze można uznać za część elementarną.
Niedawno prowadził Pan bardzo ciekawy wykład o traktujący o naszej wspaniałej noblistce Marii Skłodowskiej-Curie. Bolał Pan wtedy, ze w Polsce brak rzetelnych, a w zasadzie jakichkolwiek publikacji na jej temat. Dlaczego tak jest?
Muszę przyznać, że nie wiem dlaczego tak jest. Uważam, że w Polsce powinni znaleźć się ludzie myślący, że Maria Skłodowska-Curie to osoba zasługująca na przypomnienie o jej osiągnieciach. Powiem nawet, że to świat powinien wiedzieć o osiągnięciach naszej wspaniałej noblistki.
Niestety, również o Sędziwoju mówi się mało…
Tak, ale to się zmienia. W środowiskach naukowców już zaczyna się mówić coraz więcej. Zresztą mamy jeszcze wielu znanych uczonych: Zygmunt Wróblewski i Karol Olszewski, którzy pierwsi w świecie dokonali skroplenia tlenu i azotu (1883), Jędrzej Śniadecki niesłusznie zapomniany genialny chemik odpowiedzialny m.in. za polskie nazewnictwo chemiczne oraz odkrywca metalu nazwanego pierwotnie westem, który dziś znamy jako ruten. Na pogrzebie Śniadeckiego było 10 tys. osób! Oczywiście trzeba wymienić również Ignacego Łukasiewicza – ojca polskiej farmacji i wynalazcę lampy naftowej. Ja mam nadzieję, że gdy przebijemy się w końcu z promocją Marii Skłodowskiej, to świat usłyszy również nazwiska, które padły przed chwilą, a to przecież nie wszystkie, bo polskich naukowców z osiągnięciami nie brakuje.
Pan jest popularyzatorem nauki, na Pana wykłady przychodzi ponad 300 osób. Współpracuje Pan z telewizją.
W tej chwili współpracuję z BBC 3 (Science and Technology Department) przy serialu pt. Ask a Stupid Question . To są po prostu pytania związane z fizyką i chemią, jak np. dlaczego niebo jest niebieskie, a poza niebem mamy czerń. Biorę w tym udział jako rzeczoznawca i pokazuje różne eksperymenty.
A jaka była Pana rola w serialu Channel 4 That’ll Teach ‘Em?
Było to serial dokumentalny, taki eksperyment, gdzie współczesnych nastolatków przeniesiono w realia szkół z lat 50. i 60. ubiegłego stulecia. Tam występowałem jako nauczyciel chemii. To było ciekawe, bo w tych latach stosunki między nauczycielami a uczniami były bardziej formalne, a program nauczania był znacznie cięższy. Wydaje mi się, że to zaowocowało w ten sposób, że dziś do tych metod nauczania i programu wracamy, więc można mówić tu nawet o jakimś wymiernym znaczeniu tego – zdawałoby się – rozrywkowego serialu.
Pamiętam, że sam z ciekawością oglądałem ten serial. W latach, o których serial traktował wiele rzeczy wyglądało zgoła inaczej. Pan, choć urodzony tu, w Anglii, ale jednak Polak na pewno tego doświadczył.
Oczywiście. Gdy byłem dzieckiem, w latach 50. to w mojej szkole prócz mnie była tylko jedna Polka. W tamtych latach nie podkreślało się polskości, bo Polska oprócz wojny z niczym nie kojarzyła się Brytyjczykom. I nawet wtedy Polska kojarzyła im się pejoratywnie. Dla przeciętnego Anglika Polska była symbolem wybuchu wojny i jednocześnie powodem pretensji dlaczego jego bliscy musieli się w tej wojnie bić. Teraz, oczywiście wygląda to inaczej. Londyn jest miastem kosmopolitycznym. W mojej szkole Brytyjczykow anglo-saskiego pochodzenia to zaledwie 40% uczniów. W Highgate School zatrudnieni są również Polacy i muszę powiedzieć, że cieszą się tam naprawdę dobra renomą. Myślę, że Polacy znajdują sobie miejsce na Wyspach i – co cieszy – dobrze radzą sobie z językiem angielskim, a to umożliwia im awans na społecznej i zawodowej drabinie.
Pan pochodzi z rodziny o tradycjach patriotycznych. Ojciec Pana jest członkiem-seniorem Stowarzyszenia Techników Polskich.
Ja się z tego cieszę, a mojemu ojcu zawdzięczam bardzo dużo. Nie ma chyba osoby na świecie, która od 10. do 18. roku życia otrzymywałaby korepetycje, a właśnie tyle uczył mnie mój ojciec. Popierał mnie i pomagał szczególnie w sprawach matematycznych i fizycznych. Dzięki niemu jestem, kim jestem.
Rozmawiał: Artur Wielgus
|