|
Czym zajmuje się wasze Stowarzyszenie?
Reprezentujemy interesy producentów węgla z całego świata. Współpracujemy z producentami z Chin, Australii, Nowej Zelandii, Indii, krajów europejskich. Reprezentujemy ich w negocjacjach oenzetowskich, jak również informujemy o różnych wydarzeniach w zakresie polityki środowiskowej i energetycznej na poziomie unijnym, w Stanach i na poziomie międzynarodowym. Dostarczamy informacji o nowych regulacjach, trendach, czy wyzwaniach dla przemysłu górniczego. Generalnie, nasze dwa zadania to reprezentowanie i informowanie.
Czy macie biura w krajach poza Wielką Brytanią?
Mamy siedzibę w Londynie i nie mamy biur w innych krajach. Większość krajów ma swoje stowarzyszenia producentów węgla, a wiele z tych stowarzyszeń jest zrzeszone z nami. W ogólnym rozrachunku jest to około dwudziestu stowarzyszeń.
Zajmowanie się węglem, to chyba wyzwanie, bo obecnie o węglu - jeśli wziąć pod uwagę kwestie ekologiczne - mówi się nienajlepiej. Tymczasem większość polskiej energetyki opiera się właśnie o ten surowiec.
To jest trochę śmieszne, że gdy przychodzi się na konferencje ekologiczne, to słyszy się albo o wiatrakach, albo o panelach słonecznych, tak jakby 90% energii pochodziło ze źródeł odnawialnych. Jednak 43% energii elektrycznej na świecie pochodzi właśnie z węgla. Proporcje są oczywiście różne w różnych krajach i tak w Polsce jest to 95%, podobnie w RPA, w USA 50%, w Chinach i Indiach 70%. Jeśli idzie o te proporcje, to węgiel jest paliwem, które ma największy udział w produkcji energii elektrycznej. Według prognoz Międzynarodowej Agencji Energetycznej z siedzibą w Paryżu te proporcje się nie zmienią w przeciągu następnych 25 lat. Owszem, przewiduje się większy udział energii odnawialnej, ale konsumpcja węgla nadal będzie rosła.
Tylko, że kiedyś węgiel może się skończyć…
Jak każde paliwo kopalne zasoby węgla są ograniczone, natomiast jeśli porównamy te zasoby do gazu, czy ropy, to wyjdzie na to, że węgla starczy nam jeszcze na ponad 100 lat.
Pochodzisz ze Śląska, więc zainteresowanie węglem zdaje się naturalne.
Ponoć jak byłam mała, to bawiłam się węglem (śmiech).
Natomiast studiowałaś za granicą i to raczej w dziedzinie niemającej z tym surowcem zbyt wiele wspólnego?
Studiowałam częściowo we Francji, częściowo w Walii i częściowo w Belgii. Studiowałam politologię, a w ramach studiów musiałam odbyć praktyki. Na te praktyki zdecydowałam się w Polsce, w Katowicach a najciekawsze znalazłam były w Węglokoksie. Firma ta zajmowała się i zajmuje się dalej eksportem polskiego węgla. To mnie zainteresowało, bo z tego co przeczytałam wynikało, że węgiel zapewnia gros energii an świecie, a w ogóle się o tym nie mówi. Później napisałam pracę magisterską na temat energetycznej polityki unijnej i węgla.
Przybywałaś w wielu krajach, toteż na pewnie zauważyłaś różnice pomiędzy tymi krajami, a Wielką Brytanią?
Wielka Brytania i Francja to kraje, które dzieli tylko Kanał La Manche, jednak jeśli wziąć pod uwagę styl życia i kulturę to można odnieść wrażenie, że są to państwa z dwóch skrajnych części Europy. We Francji jedzenie jest dobre, a ludzie bardzo dużą wagę przywiązują do stylu życia. Jeśli chodzi o Anglię, to nie jestem zbyt wielkim fanem sausage with mash, dywanów w łazience i dwóch kranów z zimną i ciepłą wodą. Jednak w Londynie podoba mi się ten niezwykle przyspieszony rytm życia. Można spotkać ciekawych ludzi, Londyn jest bardziej międzynarodowym miastem niż Paryż, Londyn patrzy w przyszłość, nie oglądając się w przeszłość. Na pewno łatwiej jest się zaaklimatyzować w Londynie nie będąc Anglikiem, niż w Paryżu nie będąc Francuzem. Paryż i Londyn, to jednak miasta dla swoich krajów niereprezentatywne. Francja to mój ulubiony kraj w Europie. Ja mieszkałam w okolicach Paryża. Francuzi lubią, gdy rozmawia się z nimi po francusku, są też łasi na komplementy pod adresem ich kraju, stylu życia, jedzenia. Anglicy raczej nie wymagają od cudzoziemców tego, by wiązali się jakoś z ich krajem.
Rozmawiał:
Artur Wielgus
|